Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / No Bad Days

No Bad Days - The Dumplings

No Bad Days

Wykonawca:

The Dumplings

Gatunek:

Pop

8 /10

Pięknie Ślązakiem być. Moje województwo od jakiegoś czasu sukcesywnie wydaje na świat kolejnych, jeśli nie mocno perspektywicznych artystów, to projekty, które startują z naprawdę dużym kredytem zaufania i medialnym hype.

Jednym z nich jest duet The Dumplings, będący tworem złożonym z wkraczających w dorosłość Jakuba Karasia i Justyny Święs. Duet z niespecjalnie ładnego Zabrza przemalowuje węgielną czerń Śląska w pastelowe, wesołe barwy.

The Dumplings poruszają się po bardzo w tej chwili popularnych rejonach dreampopu/synhtpopu i electro w każdej postaci. Uniwersalność kompozycji zawartych na "No Bad Days" to oczywiście zasługa producenta pierożków, stojącego za sukcesem Rebeka, Bartka Szczęsnego. Przyznam jednak, że osoba czuwającego nad tym krążkiem producenta to nie wszystko. Duet działający nieprzerwanie od trzech lat posiada jedną, kluczową dla osiągnięcia sukcesu cechę. Mianowicie, Kuba i Justyna piszą po prostu ładne, wpadające w ucho piosenki (czasem nawet w okołodubstepowej rytmice!). Najprościej rzecz ujmując, choć inspiracje mają aż nadto słyszalne (również te z krajowego podwórka), tworzą i grają niewymuszone dźwięki, będące balsamem na duszę i serce słuchaczy poszukujących relaksujących brzmień.

Największą wadą "No Bad Days" jest zbyt kurczowe trzymanie się anglojęzycznej konwencji. Teksty Justyny są przemyślane, płynne i mają bardzo charakterystyczny flow, który idealnie sprawdza się w naszej mowie ojczystej. Prawdę powiedziawszy, The Dumplings w wersji PL, mocno zbliża się do poziomu i luzu Brodki - a to komplement, który powinien dodać skrzydeł na dłużej niż przysłowiowe 5 minut. Druga rzecz, choć nie rzutująca na odbiór "No Bad Days" to stylistyczna rozpiętość. Zrzucam to na karb debiutu i pokazaniu się szerokiej publice z każdej strony. Przed duetem szereg batalii na deskach festiwalowych scen. Z każdej wyjdą tak jak rok temu Dawid Podsiadło - zwycięsko i z uśmiechem na twarzy. Broń, którą będą walczyć z mocno zróżnicowaną publiką głównych krajowych imprez jest zabójcza - ale bez negatywnego ładunku emocjonalnego. Jeśli mają wymierzać karę, to tylko tym, którzy nie dają im szansy. Wkrótce może się okazać, że omijanie The Dumplings to już nie tylko hipsterskie faux pas, ale celowe pozbawianie się tego, czego wszyscy szukają. Dobrej muzyki.

Grzegorz "Chain" Pindor