Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Super Duper Alice Cooper

Super Duper Alice Cooper - Alice Cooper

Super Duper Alice Cooper

Wykonawca:

Alice Cooper

Gatunek:

Rock

8 /10

Kilkunastoletni Vincent Damon Furnier odebrał staranne wychowanie w wychuchanej religijnej rodzinie. Będąc nastolatkiem sam przyznał, że są rzeczy, który nigdy by nie zrobił… dlatego narodził się jako Alice Cooper.

Historia charyzmatycznego muzyka stała się motywem przewodnim filmu o figlarnie brzmiącym tytule "Super Duper Alice Cooper". Za jego reżyserię odpowiadają ci sami ludzie, którzy stworzyli "Flight 666" Iron Maiden oraz "Beyond The Lighted Stage" Rush, a więc dwa inne nieźle przyjęte dokumenty o legendach rocka i metalu. Historia Coopera kontynuuje dobrą passę tego typu produkcji. Wszelkie figlarności i niewinności kończą się mniej więcej po dwóch minutach filmu. To zaiste wciągające fragmenty różnych scenicznych i pozascenicznych wydarzeń, które układają się w koszmar pod nazwą Alice Cooper.

Opracowanie filmu zrobiło na mnie duże wrażenie. To jakby konwencja komiksu, w której zamiast rysunków znalazły się żywe obrazy, całe mnóstwo zdjęć i powiązanych ze sobą nagrań filmowych nawiązujących do opowiadanych wydarzeń. Nie jest to dokument w stylu kamery rzuconej na twarz podstarzałego muzyka, który przy kominku rozczula się nad swoim życiem. Wszystkie wypowiedziane w filmie kwestie zostały sugestywnie ozdobione archiwalnymi fragmentami koncertów, ilustracjami i specjalnie dobranymi zdjęciami, tak aby odpowiadały okresowi, w którym znajduje się narracja. Całość została wyreżyserowana w konwencji chronologicznej, tzn. od młodzieńczych lat Vincenta Damona Furniera, jego dorastania i pierwszych zespołów, ku narodzinom Alice Coopera i szalonym latom na scenie rocka i metalu. Film zawiera wiele nieodkrytych aspektów kariery muzyka, szczególnie we wczesnym okresie w latach sześćdziesiątych XX wieku, ale też zgrabnie podsumowuje gwałtowny rozwój i w sumie kryzys muzyki rockowej na przestrzeni ostatnich kilku dekad.

Na opakowaniu zdobiącym "Super Duper Alice Cooper" znajduje się oznaczenie, że można go oglądać po ukończeniu piętnastego roku życia. Ok, czasy przyspieszyły i świadomość młodzieży zdziczała, ale warto pamiętać, że to dokument o karierze Alice Coopera. Narkotyki, alkohol, seks, krew i skandale czają się tu często i w różnych momentach. Nie zdziwiło mnie więc zdanie wypowiedziane przez bohatera filmu: "Alice nieomal mnie zabił", ponieważ granice zostały wielokrotnie przekroczone, choć może w tym filmie nie do tego stopnia, jaki znawcy tej historii mogli zakładać. Dokument prezentuje obraz życia muzycznego Coopera, daje też wyobrażenie o - nazwijmy to - sposobach jego odreagowywania, a także opowiada przekrojowo o zjawiskach społecznych i muzycznych zmieniających się czasów. Znalazło się tu miejsce dla Salvadora Dali, The Beatles, ruchu hippisowskiego czy antysystemowego punka. To tylko niektóre fragmenty inspiracji bohatera dokumentu, o których opowiedziano w "Super Duper Alice Cooper".

Za główną narrację filmu odpowiedzialni są Alice Cooper, znany z oryginalnego składu zespołu Dennis Dunaway, a także wieloletni agent Coopera Shep Gordon. W filmie wypowiedziało się także wiele innych osób, m.in. rewelacyjny producent muzyczny Bob Ezrin, ekscentryczne gwiazdy rocka Iggy Pop i John Lydon, a także wybranka życia Coopera, Sheryl. Wszyscy odegrali ważną rolę w karierze i życiu muzyka, które ułożyły się w najbardziej wyraziste słowo podsumowujące jego postać - koszmar. Taki, w którym wciąż zatapiają się kolejne rzesze fanów. Czasem może nieco bezrefleksyjnie. We mnie odruch wymiotny wywołuje maltretowanie zwierząt na scenie pod pretekstem niby sztuki, ale sądzę, że w "Super Duper Alice Cooper" nie chodzi o spowiedź moralną bohatera. To po prostu dobrze opracowane résumé jego twórczości.

Konrad Sebastian Morawski