Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Nemesis Days

Nemesis Days - Stratovarius

Nemesis Days

Wykonawca:

Stratovarius

Gatunek:

Power metal

7 /10

Jeden z czołowych polskich ekstremalnych perkusistów chciał dołączyć do Stratovarius. Biorąc pod uwagę jego napięty kalendarz, jakoś tego nie widzę, ale w pełni doceniam starania o wakat.

Jak wiemy, miejsce perkusisty w szeregach legendy heavy/power zajął Rolf Pilve - postać znana co najwyżej w lokalnym środowisku hard’n’heavy niż na międzynarodowej arenie. Nowy nabytek szybko wgryzł się w specyficzny styl zespołu, nagrał z kapelą album i… na nowo rozpalił żar w sercach słuchaczy.

Od tamtej pory grupa intensywnie koncertuje - może nawet bardziej niż kiedykolwiek wcześniej - a zapisem wojaży stało się DVD uzupełniające ostatni jak do tej pory album "Nemesis". Czy warto kupować jego specjalną wersję, wydaną jako "Nemesis Days" dla materiału dokumentalnego i pakietu teledysków? I tak i nie. Z punktu widzenia fana z pewnością będzie to zakup poszerzający kolekcję i dający wgląd w "nową" odsłonę ulubionego zespołu; z punktu widzenia zwykłego heavy metalowca nie - gdyż nie będzie to nic, czego wcześniej nie widział u innych zespołów.

Jedynym novum jest podzielenie dokumenty na poszczególne sekcje dotyczące zarówno życia w trasie, spotkania z fanami, czy przyjaciółmi z innych zespołów. Ponadto, ekipa odpowiedzialna za realizację projektu "odpytuje" muzyków, bawi się z nimi na próbie, a nawet rejestruje wersję live ultra hitu "Unbreakable". Generalnie, jest to rzecz, która wywołuje ambiwalentne uczucia. Nigdy nie ciekawiło mnie jak wygląda Stratovarius od kuchni, ale skoro przemogłem takie 'cuda' jak DVD Hammerfall, to i to łyknę. Jedno jest pewne, członkowie Stratovarius to naprawdę mocno stąpający po ziemi kolesie. Wygłupów tutaj mało, alkoholu choć to Finowie, też nie za wiele. Fanom nie powinno to przeszkadzać. Zresztą, wolę taki obraz zespołu, niż gdyby mieli to być niechlujni hard rockowi brodacze. Przynajmniej wiadomo, że podchodzą do życia i tego co robią poważnie, a kiedy pozwalają sobie na humor, jest on… dość specyficzny. Nie żeby Finowie byli ultra nudni, ale uśmieszki malujące się na ich facjatach czasem wydają się być fałszywe.

Dokument podzielono na dziesięć rozdziałów, z których zdecydowanie najciekawszym jest ten, który przedstawia cały proces prac nad "Nemesis". Cierpliwość, opanowanie a przede wszystkim znajomość własnego instrumentu to cechy, które definiują muzyków Stratovarius i to widać. Choć zdarzają się im wpadki (dość przypadkowe) jest się z czego pośmiać. Najśmieszniejsi są techniczni kapeli, a dlaczego, o tym najlepiej przekonać się samemu.

Generalnie przeciętnemu fanowi heavy/power odradzam zakup wydawnictwa. Fanom chyba nie muszę tłumaczyć, że jest to pozycja obowiązkowa i stosunkowo niedroga, dlatego marsz do sklepów.

Grzegorz "Chain" Pindor