Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Vader. Wojna totalna

Vader. Wojna totalna - Jarek Szubrycht

Vader. Wojna totalna

Wykonawca:

Jarek Szubrycht

Gatunek:

Death metal

8 /10

Zapowiadana od lat i od lat wyczekiwana biografia Vadera miała ukazać się z okazji 25-lecia zespołu. Dzieła udało się dokonać dopiero na kolejną okrągłą rocznicę funkcjonowania bandu. Może to i lepiej.

Lepiej, ponieważ obchody ćwierćwiecza przebiegały w raczej słodko-gorzkiej atmosferze, zespół borykał się zawirowaniami personalnymi i zdecydowanie nie wszystko układało się wtedy po jego myśli. Wystarczy wskazać choćby ówczesną urodzinową imprezę w Stodole (swoją drogą to była moc, równie potężny zestaw kapel od tego czasu nad Wisłę nie zawitał), czy jubileuszowe wydawnictwo "XXV", które przepadło na rynku. Za to dziś Vader wydaje się być mocniejszy i po prostu w lepszej formie, a "Tibi et Igni" dowodzi, że ponownie łapie wiatr w żagle. To bardzo dobry moment na premierę biografii, bo przecież faktem jest, że formacja na sobie poświęconą książkę bezdyskusyjnie zasłużyła. Dobrze też, że z owym, jak się okazało, nie takim łatwym projektem, zmierzył się Jarek Szubrycht - jak mało kto w naszym kraju łączący lekkość pióra z wiedzą o temacie, który porusza.

"Wojna totalna" jest oczywiście biografią oficjalną, co pociąga za sobą wiadome skutki, zawsze zresztą tego samego rodzaju. Błogosławieństwo Petera i Mariusza Kmiołka oznacza przycięcie kantów i niewygodnych albo kontrowersyjnych faktów, złagodzenie czy wręcz eliminację wszelkiej krytyki poczynań głównodowodzących (choć niektóre cytaty mówią same za siebie), a zatem generalnie zauważalne obniżenie temperatury opowieści. Z tego względu "Wojna totalna" utrzymana jest w familijnym, ciepłym i sympatycznym tonie (podobny klimat towarzyszył zresztą "Konkwistadorom diabła", czyli wydanej dwa lata temu biografii Behemoth). Czyta się ją trochę jak wspominki weteranów - starszego i kilka lat młodszego. To trochę przykominkowe opowieści o tym, jak to drzewiej bywało, co dodatkowo wzmocnione zostało za sprawą wplecionych w tekst, opowiadanych przez Szubrychta, fragmentów czy nawet całych rozdziałów pisanych w pierwszej osobie.

Autor jak ognia unika jakiegokolwiek wartościowania czy oceniania, a cytowane wypowiedzi bohaterów książki pozostawia bez komentarza. Dotyczy to nawet tematów bardziej kontrowersyjnych, czasem dobrze wpisujących się w krążące tu i ówdzie niepochlebne opinie dotyczące zespołu. Na przykład takich, gdy Kmiołek mówi do Daraya, nie do końca radzącego sobie z presją związaną z pierwszą trasą w szeregach Vader: "Jak ci się coś nie podoba, to spierdalaj!". Podobnie rzecz ma się choćby z zaskakująco mocnymi żalami, w których Peter oskarża Michała Wardzałę z Mystic o celowe blokowanie promocji składanki "XXV". "Czysta, skurwysyńska złośliwość" - mówi Generał, skarżąc się między innymi na zaporową cenę albumu, żeby w kolejnym zdaniu całkowicie niekonsekwentnie przyznać, że "Regain nie pokusił się o wydanie tego w Polsce na licencji, więc Mystic ściągał płyty ze Szwecji i nie mogły być tańsze, bo były importowane."

Takich przykładów można znaleźć więcej, autor zaś stara się zachować bezstronność nawet wówczas, gdy opisuje - przykładowo - relacje panujące w zespołowym nightlinerze (zainteresowanych odsyłam do książki). Zresztą opis kilku dni, które Szubrycht spędził na wojażach z Vaderem, świetnie oddaje to, co zwykły nie-muzyk może jedynie podejrzewać, ale raczej nie jest w stanie sobie nawet wyobrazić - trasa koncertowa to bowiem nie rurki z kremem. To jeden z ciekawszych fragmentów książki, rzadko bowiem inni autorzy, podejmując podobny temat, zwracają uwagę na tak trywialne, a w gruncie rzeczy ważne kwestie jak dostęp do prysznica czy normalnego kibla. Czasem zdecydowanie Metal ist Krieg. Podczas lektury trudno jednak dociec, co właściwie Szubrycht myśli o twórczości zespołu i jak ocenia niektóre wydarzenia, które miały miejsce w jego szeregach. Takie najwyraźniej było jednak założenie autora i w gruncie rzeczy nie mam z tym problemu. Tym bardziej, że wartko napisana książka potrafi skutecznie zainteresować, dostarcza sporej dawki informacji (np. świetnie opisana wizyta w Szwecji w związku z pierwszą i nieudaną rejestracją debiutu), czyta się szybko i bardzo łatwo, choć nie udało się uniknąć kilku mankamentów.

Przede wszystkim, nietrudno zauważyć, że tak jak szczegółowo opisane są początki zespołu, tak późniejszy okres jego działalności został potraktowany bardzo po łebkach. To zresztą cecha przytłaczającej większości muzycznych biografii, które miałem okazję czytać, a było ich niemało. Zdecydowanie nie przekonuje mnie argument podnoszony dość często, że nowsze czasy są lepiej udokumentowane, nie ma więc potrzeby dokładnie się na ich temat rozpisywać. Nie temu, moim zdaniem, służy biografia, tym bardziej, że można odnieść wrażenie, że im dalej w książkę, tym bardziej Szubrychtowi jakby ubywa zapału, by konsekwentnie doprowadzić snutą opowieść do końca. W drugiej części "Wojny totalnej" wkrada się w związku z tym trochę chaosu, mieszania wątków i ekspresowego wręcz traktowania części kwestii.

Znalazło się za to miejsce w "Wojnie totalnej" na rozdział "Podziemna armia", który w dużej mierze ma tylko śladowy związek z Vaderem, opisuje bowiem stan metalowego podziemia w czasach PRL-u. Te fragmenty (audycje w radio, woskowanie znaczków, wymiana bootlegów, pierwsze koncerty zagranicznych gwiazd, ziny, itd.) jako żywo przypominają mi wydaną dwa lata temu, nieudaną zresztą "Jaskinię hałasu" Lisa i Godlewskiego. Szubrychtowi nie udało się niestety do końca powiązać z Vaderem tych niewątpliwie sentymentalnych opowieści (pojawia się tu natomiast wspomniany przed chwilą Tomasz Godlewski, może na zasadzie przysługi zwrotnej?), które mnie także przypomniały zamierzchłe czasy młodości. Na szczęście autor przywołał je bez porównania bardziej umiejętnie aniżeli uczynili to Lis i Godlewski, dowodząc przy okazji, że "Jaskinia hałasu" to karygodnie zmarnowany potencjalnie świetny temat, który właściwa osoba na właściwym miejscu przedstawiłaby zapewne znacznie lepiej.

Wracając do "Wojny totalnej", niewiele wnosi do historii także raport z podróży formacji po Rosji. Raz, że powiela to, co wcześniej już pojawiło się w wypowiedziach Petera i spółki, dwa, że muzycy najzwyczajniej w świecie w swoich relacjach się powtarzają. Bez wątpienia mogło być lepiej, ale i tak jest naprawdę nieźle, a tych kilka mankamentów nie powinno zanadto wpływać na fakt, że "Wojna totalna" to pozycja obowiązkowa w księgozbiorze nie tylko każdego fana Vader, ale też wszystkich po prostu zainteresowanych metalowym graniem. Ba, nawet hejterzy znajdą tu coś dla siebie…

Jarek Szubrycht - Vader. Wojna totalna
Wydawnictwo SQN, Kraków 2014
429 stron.

Szymon Kubicki