Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Chalice of Contempt

Chalice of Contempt - Bloodthirst

Chalice of Contempt

Wykonawca:

Bloodthirst

6 /10

Poznański Bloodthirst uczcił 15-lecie działalności trzecim długogrającym albumem pt. "Chalice of Contempt". Nie spodziewajcie się nowinek, bowiem zespół wierny jest swojej wizji oldschoolowego thrashu, a to gatunek, który od lat stoi w miejscu.

Stoi w miejscu i usycha. A może odwrotnie - rozkwita? Każdy zainteresowany zapewne ma na ten temat własne zdanie. Pewne jest jednak, że ani Bloodthirst nie jest szczególnie oryginalnym czy wybijającym się ponad solidną średnią zespołem, ani też na "Chalice of Contempt" nie usłyszycie niczego, czego nie doświadczylibyście już na albumach innych przedstawicieli prostolinijnego, obskurnego thrashu, w różnych proporcjach wymieszanego z black metalem. I nie ma w tym nic złego, w końcu odstawienie rewolucyjnych zabiegów na boczny tor i świadome uproszczenie grania legło u podstaw tego gatunku. Siłą rzeczy, takie a nie inne podejście wywarło istotny wpływ na stylistyczną, brzmieniową, a nawet wizerunkową unifikację parających się tym gatunkiem zespołów. W rezultacie zagorzały fan takich dźwięków dokładnie wie, czego oczekiwać i nie pożąda, ani tym bardziej nie oczekuje żadnych niespodzianek.

Wszystko można jednak zrobić lepiej lub gorzej, a "Chalice of Contempt" dostarcza niespełna 40-minutowej dawki niezłego i dobrze wyprodukowanego grania (za miks i mastering odpowiedzialny był Nihil, który - jak się okazuje - "czuje" podobny klimat). Powinni polubić je zwłaszcza ci, którzy palą świeczki i składają pokłony przed ołtarzem poświęconym teutońskim bożkom z Desaster. Bloodthirst pozostaje czysty gatunkowo, raczej nie sięga do blackmetalowego kotła, nie przepada też za zwolnieniami, przez cały czas utrzymując średnio-szybkie tempa. Od czasu do czasu pojawia się dobrze wkomponowana w całość solówka, choć partie te sporadycznie koncentrują uwagę w równym stopniu, jak melodyjne solo zaserwowane na zakończenie ostatniego na płycie "Imaginary Reasons".

Tu też jest zresztą pies pogrzebany, bowiem na "Chalice of Contempt" znalazło się zbyt mało wyróżniających się fragmentów, dzięki którym kompozycje Bloodthirst mogłyby pozostać w pamięci na dłużej. Wszędzie tam, gdzie pojawia się więcej melodii, przede wszystkim za sprawą solówek, ale i riffów, natychmiast robi się ciekawiej. Niestety, kapela nie jest szczególnie chętna do takich zabiegów, to co najciekawsze odsłaniając już na początku, a później pozwalając tylko, by większość środkowej części płyty zlała się w jedno i zaczęła nużyć słuchacza. Krążek zaczyna się z przytupem, ponieważ "I Was the One Who Threw the First Stone" nie tylko zawiera partię gitar, wywołującą silny efekt deja vu (coś jak melodyka wczesnego The Crown zmieszana z Desaster), ale przede wszystkim wybija się na pierwszy plan i okazuje się najbardziej chwytliwym kawałkiem w całym materiale. Im dalej w las, tym bardziej… różnie.

"Chalice of Contempt" pozostaje zatem solidnym średniakiem. Wartym posłuchania, ale już niekoniecznie częstego powracania. Zespół świetnie czuje się w swojej stylistyce i dobrze się po niej porusza - słychać to przez cały czas - ale brakuje tu pewnej trudnej do zdefiniowania iskry, która pozwoliłaby mu zarejestrować płytę wpisującą się w kanon gatunku. To dlatego "Chalice of Contempt" jest rzeczą raczej tylko dla najzagorzalszych fanów oldschoolowego thrashu.

Szymon Kubicki