Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Invisible Hour

Invisible Hour - Joe Henry

Invisible Hour

Wykonawca:

Joe Henry

Gatunek:

Folk

8 /10

Joe Henry zaprasza nas na kolejną podróż po zakamarkach duszy wędrowca. Wybierzecie się?

Lubię tego faceta - od dawna kontynuuje on tradycję amerykańskich bardów, którzy przemierzając wielkie miasta i niewielkie wioski rejestrują opowieści mieszkańców za pomocą piosenek. Nie wiem, czy Henry ciągle praktykuje taki tryb życia, ale nie da się ukryć, że jego kolejne płyty przepełnione są szczerością i naturalnością historii zwykłych ludzi. Jedne opowiadają o zawiłości życia i jego niespodziewanych zakrętach, inne o miłości, śmierci, samotności… Tematy niby zgrane, ale jak to mawia Tomek Budzyński - dla ludzi naprawdę istotna jest miłość i śmierć. O innych tematach nie ma sensu pisać i śpiewać.

Podobnie jak na poprzednich pytach, tak i na najnowszej, "Invisible Hour", zapatrzony jest w swoich starszych kolegów (choć sam przecież młodzieniaszkiem nie jest - urodził się w 1960 roku) pokroju Boba Dylana, Neila Younga czy Williego Nelsona. Snuje swoje opowieści lekko zachrypniętym głosem oraz skromnie podaną gitarą akustyczną ("Slide"), ale nie unika też bogatszych aranżacji, czasami wręcz smooth jazzowych. Henry sam wywodzi się z tego środowiska, nie obce są mu więc romantyczne, szlachetne partie ot, choćby klarnetu i innych dęciaków ("Swayed"). Właśnie one sprawiają, że teoretycznie monotonna, miejscami flegmatycznie folkowa płyta nabiera kolorytu, a opowiadane historie stają się jeszcze piękniejsze.

Jeśli w najbliższym czasie wybieracie się na wieś i macie zamiar spędzić długie wieczory na siedzeniu w altanie i patrzeniu na pola pszenicy oblane zachodzącym słońcem, "Invisible Hour" idealnie uzupełni wam ten sielski obraz.

Jurek Gibadło