Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Once More ‘Round The Sun

Once More ‘Round The Sun - Mastodon

Once More ‘Round The Sun

Wykonawca:

Mastodon

Gatunek:

Metal

8 /10

Mastodon to jedna z najlepszych rzeczy jaka zdarzyła się mainstreamowej muzyce metalowej w XXI wieku, "Once More ‘Round The Sun" jest tego kolejnym potwierdzeniem.

Na swoich czterech pierwszych, koncepcyjnych płytach kwartet z Atlanty zabierał słuchacza w muzyczne podróże po czterech żywiołach. Piąty krążek, "The Hunter" kompletnie zerwał z tą konwencją i pokazał bardziej "piosenkowe" oblicze Mastodon. "Once More ‘Round The Sun" jest próbą połączenia tych dwóch stylistyk. To podsumowanie wycieczki po żywiołach, w momentami bardzo przebojowym wydaniu.

Podział jest prosty, i w dużej mierze opiera się na wokalach. W ciężkich, pokomplikowanych, nawiązujących do korzeni kompozycjach za śpiew odpowiadają głównie gitarzyści. Bardziej przebojowe, melodyjne momenty, które są naturalnym rozwinięciem "The Hunter", swoim głosem prowadzi za to perkusista Brann Dailor.

Jeśli nie spodobała wam się wolta stylistyczna Mastodon na "The Hunter" to pewnie nie spodoba wam się ani pierwszy singiel z nowej płyty - "High Road" ani spora część "Once More ‘Round The Sun". Wspomniany singiel, zbudowany na znakomitym riffie, w refrenie dzięki chórkom brzmi trochę jak Iron Maiden. Znakomity wybór jeśli chodzi o promocję albumu, porywający kawałek. Równie przebojowo jest w drugim na krążku "The Motherload", tu jednak zwrotka wypada dużo lepiej niż refren. W obu tych numerach wyraźnie słychać wpływ producenta albumu Nicka Raskulinecza, znanego głównie ze współpracy z Foo Fighters. Mnie to lżejsze, bardziej hitowe oblicze grupy z Atlanty odpowiada, a Brann Dailor ma moim zdaniem najlepszy wokal w zespole.

Zdecydowanie najciekawiej jest jednak w środku albumu. "Chimes at Midnight" zaczyna się pięknie "łkającą" gitarą by przejść w jazdę z klimatów "Blood Mountain". Najlepsze na płycie "Asleep in The Deep" to wokalno-perkusyjny popis Dailora, brzmiący jak wypadkowa "Crack The Skye" i "The Hunter". Bardzo dobrze wypada także "Aunt Lisa" z zaskakującym chórkiem, który skanduje ramones’owe "Hey ho let’s go" na melodię "Be Aggresive" Faith No More. Chyba najefektowniejszą z wielu imponujących solówek na tej płycie można usłyszeć w "Ember City".

Najsłabszym momentem "Once More ‘Round The Sun" jest zamknięcie. Trwające ponad 7 minut, monotonne i nużące "Diamond in The Witch House" w ogóle nie przystaje do reszty materiału.

Mastodon po raz kolejny nie zawiódł i stworzył płytę o której znów będzie głośno w metalowym światku. Może nowy album nie jest tak rewolucyjny jak "The Hunter", jednak fajnie, że zespół wciąż poszerza swoją muzyczną paletę i przekracza kolejne granice ciężkiego grania.

Maciej Pietrzak