Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / The Amanuensis

The Amanuensis - Monuments

The Amanuensis

Wykonawca:

Monuments

Gatunek:

Djent

8 /10

Djent zaliczył kilka większych wpadek, ale na szczęście, dzięki wokalistom takim jak Dan Tompkins czy Chris Baretto, wspartym nie byle jakimi muzykami, ten młody jeszcze gatunek wciąż ma coś do zaoferowania.

Drugi pełny album Brytyjczyków to obowiązkowa pozycja dla każdego szanującego się fana nie tyle samego djentu, co raczej prog metalu w ogóle. Rzecz, która bije na łeb świetny debiut, okraszony równie dobrymi wokalami co "The Amanuensis".

Następca "Gnosis", jak już wspomniałem, rozkłada na łopatki pierwsze pełne dzieło siedzącego za zestawem perkusyjnym Mike’a Malyana i spółki oraz pozwala wierzyć w to, że djent ma jeszcze sens. Nowa pozycja w dyskografii Brytyjczyków jest tego najlepszym dowodem. Główną i zauważalną zmianą w stosunku do debiutu jest wokalista. Chris Baretto, persona znana i lubiana głównie przez fanów Periphery, to nie byle jaki zawodnik. Chłop ostatnio udzielał się w kilku interesujących projektach, w tym został sesyjnym wokalistą The Haarp Machine, tuż po tym jak Mike Semesky znalazł sobie nowy dom w Raunchy i Intervals. Słusznie, bo pasuje do takiego "beatu" jak ulał. Jego głos doskonale spaja wszystkie elementy połamanej polirytmicznej układanki trwającej równe pięćdziesiąt minut. Podobnie jak Dan Tompkins maluje głosem obrazy, momentami nawet dość psychodeliczne, agresywne i bezczelne w swej formie. Kiedy ryczy i growluje robi to z manierą typową dla deathcore’owych krzykaczy, kiedy zaś śpiewa czysto i łapie za nasze serducha, wyraźnie słychać, że nowy frontman Monuments ma ciągoty do popu ("Saga City"), w którym pewnie sprawdziłby się równie dobrze jak Luis Dubuc z Of Legends/The Secret Handshake.

A muzycznie? To djent w czystej postaci, tyle że dociążony jak nigdy. Jeśli biła was po pysku Vildhjarta, dajcie jej spokój. Zapomnijcie też o paradoksalnie niedocenianym Sees i słuchajcie "The Amanuensis" głośno, w domu, w samochodzie - wszędzie, a jak macie mixer dodajcie sobie basu, bo tuż po wokalu Chrisa jest to "highlight" krążka. Oczywiście, sam basior to tylko połowa mocy, bo  pozostaje nam jeszcze za sterami młodzian Malyan, ale o tym, że potrafi grać przekonaliśmy się już przy okazji kolejnego albumu The Algorithm, a także nieco ponad rok temu, kiedy zastąpił Matta Halperna z Periphery w czasie trasy po Wyspach.

Słowa klucze do "The Amanuensis" to groove, agresja, technika, pasja i inteligencja. Drugi album Monuments cechuje się przede wszystkim błyskotliwym aranżem oraz pełnią złożonych lecz przystępnych i łatwo zapamiętywalnych dźwięków, do których chce się wracać. Simply, Djent’s not dead.

Grzegorz "Chain" Pindor