Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Adventvs / Eritis Sicvt Devs

Adventvs / Eritis Sicvt Devs - Devilish Impressions

Adventvs / Eritis Sicvt Devs

Wykonawca:

Devilish Impressions

Gatunek:

Black metal

9 /10

Najnowsze wydawnictwo opolskiego Devilish Impressions to rzecz wyjątkowa pod wieloma względami.

Na wstępie trzeba sobie uświadomić, że materiał znacząco wykracza ponad standard EP-ki, a w taki sposób promowana jest ta płyta. Na krążku znajdziemy bowiem przeszło godzinę awangardowego metalu, który został podzielony na dwie części: "Adventvs" oraz "Eritis Sicvt Devs". Pierwsza część oferuje dwa nowe utwory zespołu, zaś druga stanowi dotąd niepublikowane demo sprzed dwunastu lat, w skład którego weszły trzy kompozycje. To więc starcie teraźniejszości z przeszłością… a może coś więcej?

Chodzi mi o przyszłość Devilish Impressions, ponieważ opolscy muzycy na najnowszym wydawnictwie zaproponowali niezwykle rozbudowane i wielowątkowe struktury, które wykraczają ponad podstawowe kanony ekstremalnego metalu. Można więc sądzić, że oba utwory tworzące "Adventvs" - zarówno "Adventvs Regis", jak i "Meteoron" - mogą być przesłanką zmian w Devilish Impressions. Nie chodzi wyłącznie o samą strukturę tych kompozycji, choć poziom ich rozbudowania robi wrażenie, ale też o środki użyte do ich zarejestrowania. To demoniczny dialog gitar z perkusją. Patenty nawiązujące do klasyki black i death metalu, odrzucające klawisze i ozdobniki, pełne wściekłości, ale zarazem wyrafinowania. Nad tym ostatnim szczególnie popracował Quazarre, który sięgnął po siedmiostrunową gitarę, uwalniając w ten sposób pomysły, których dotąd nie mógł realizować. Kunszt instrumentalny nowego Devilish Impressions daje się odczuć w zapętlonych utworach, gdzie znalazły się też wersety zaśpiewane po polsku. Obie wspominane kompozycje zdają się tworzyć całość, która poraża formą metalowej ekspresji i siłą przekazu. Jestem skłonny zaryzykować opinię, że "Adventvs" to najbardziej ambitne nagranie w historii opolskiego zespołu.   

Nieco bardziej surowo i nieokrzesanie brzmią kompozycje zawarte na "Eritis Sicvt Devs". Należy z tego wyłączyć magnetyczny wstęp do księżycowego utworu, który zdaje się nie należał oryginalnie do tej demówki. W każdym razie w kilkunastominutowych (!) utworach odnaleźć można wszystko o genezie Devilish Impressions i trochę kart historii polskiego metalu, łzę dla cieniów minionych, tak jak niegdyś śpiewał Roman Kostrzewski. Myślę o zdradliwie wijących się gitarach i partiach perkusji, niezwykłych "garażowych" zestawach akustycznych, a także fragmentach budzących w słuchaczu wrażenie, jakby był świadkiem narodzin black metalu. Symptomatyczne dla Devilish Impressions, wczesnego i teraźniejszego, są niespodziewane zmiany tempa i dawkowanie agresji. Tyle, że dzisiaj opolski zespół potrafi nad tym zapanować, a demówka "Eritis Sicvt Devs" ilustruje ileż niegasnącego ognia instrumentalnego znajdowało się w nagraniach opolskich muzyków. Zresztą nawet jeśli "Eritis Sicvt Devs" powstało w 2002 roku to jestem przekonany, że ten materiał musiał zrodzić się w głowie Quazarre’a znacznie wcześniej… to metal, który płonął w latach dziewięćdziesiątych…

O najnowszym wydawnictwie Devilish Impressions można by napisać małą książkę, ale już promowanie tego materiału jako małej płyty jest krzywdzące i niesprawiedliwie wobec słuchaczy. Ogromna ilość pomysłów zgromadzonych na "Adventvs" i "Eritis Sicvt Devs" redukuje znaczenie niejednego longplaya. Ponad samą fenomenalną muzyką nie sposób nie zatopić się w magicznej oprawie graficznej tego albumu. W booklecie odnaleźć można wiele interesujących informacji o historii zespołu, a także stać się ofiarą symboliki wpisującej się w przesłanie tego wydawnictwa i w sens twórczości Devilish Impressions. Z uznaniem więc przyznaję, że to wielki materiał, którego tajemnice dopiero odkrywam.

Konrad Sebastian Morawski