Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Strings Attached

Strings Attached - Ian Hunter

Strings Attached

Wykonawca:

Ian Hunter

Gatunek:

Rock

6 /10

Nie wiem, jak wielu współczesnym odbiorcom muzyki wszelakiej nazwisko Ian Hunter coś mówi. Może jeżeli dodam nazwę zespołu Mott The Hoople albo tytuł piosenki "All The Young Dudes" coś się w głowie rozjaśni?

Mott The Hoople z Ianem Hunterem w składzie, na początku lat '70, zdobyli dużą popularność. Może niekoniecznie w Polsce (przez "żelazną kurtynę" niewiele przeciekało), ale u siebie w Anglii zdecydowanie tak. Zaliczani byli do grup grających modnego wówczas glam rocka. Ich największym przebojem był utwór "All The Young Dudes" skomponowany przez wielkiego fana zespołu, Davida Bowie. W latach świetności to właśnie ich supportowali dzisiejsi giganci jak Aerosmith czy Queen. Nawiązana wówczas nić sympatii z ekipą Freddiego Mercury'ego przetrwała lata. Panowie wielokrotnie wzajemnie się wspierali. A to Brian May, Freddie Mercury i Roger Taylor zaśpiewali w chórkach na płycie Huntera, a to May na swoim solowym albumie sięgnął po utwór z repertuaru Mott the Hoople zapraszając Iana do udziału. Najbardziej spektakularnym dowodem tej muzycznej przyjaźni było wykonanie "All the Young Dudes" podczas koncertu poświęconego pamięci Freddiego Mercury'ego na Wembley w 1992 roku przez Iana Huntera, Micka Ronsona i Davida Bowie. Po opuszczeniu Mott The Hoople w 1974 roku, Hunter rozpoczął całkiem intensywną (opublikował 20 albumów ) działalność solową. Aż do swojej śmierci w 1993 dzielnie towarzyszył mu Mick Ronson, również były członek Mott The Hoople.

Dwupłytowy album "Strings Attached" zawiera kompilację nagrań dokonanych w styczniu 2002 roku podczas dwóch koncertów w Sentrum Scene w Oslo. Hunterowi, obok stałego współpracownika Andyego Yorka, towarzyszy kilku norweskich muzyków, w tym duży zespół smyczkowy Trondheimsolistene.

Podczas norweskich koncertów, Ian Hunter zaprezentował bardzo szeroki przekrój swojego bogatego dorobku artystycznego. Sięgnął zarówno po piosenki z repertuaru Mott The Hoople jak i te stworzone podczas późniejszej kariery solowej. Nie mogło zabraknąć najbardziej znanych numerów Mott The Hoople na czele z "All The Young Dudes". Były też "Saturday Gigs", "Roll Away The Stone" czy też "All The Way From Memphis". Zespół zostawił po sobie dużo więcej przebojów, ale wygląda na to, że Ian Hunter nie tkwi zbyt mocno w tamtych zamierzchłych czasach, bo zdecydowana większość utworów pochodziła jednak z lat późniejszych.

Muzycy towarzyszący Hunterowi używają głównie instrumentów akustycznych, można więc uznać, że koncert utrzymany jest w stylu unplugged, a udział dużego zespołu smyczkowego powoduje, że można go również potraktować jako symfoniczny. Tak duży aparat wykonawczy daje spore możliwości wykreowania interesującego spektaklu muzycznego. Niestety, w tym przypadku tak się nie stało. Miałem okazję oglądać DVD "All The Young Dudes", gdzie Hunter prezentował się w swojej zwyczajowej odsłonie, czyli elektrycznie i muszę przyznać, że "Strings Attached" wypada w tym porównaniu dużo gorzej.

Główną wadą płyty (i koncertu) jest to, że nie zadbano o ciekawe aranżacje wykorzystujące dość specyficzne instrumentarium, jakim posługiwali się muzycy. Słabo i bez pomysłu wykorzystano potencjał jaki drzemie w zespole smyczkowym. Wszystko to powoduje, że wysłuchanie obu krążków za jednym zamachem nie jest wielkim przeżyciem obfitującym w zachwyty. Na szczęście tu i ówdzie trafiają się ciekawsze fragmenty. Przyjemnie słucha się "springsteenowsko" brzmiącego "23A Swan Hill", folkowego w charakterze "Wash Us Away" czy też nastrojowego "Michael Picasso". O "All The Young Dudes" nawet nie wspominam bo to fantastyczny kawałek i zawsze jest miło go posłuchać i to w każdym wykonaniu. Na zakończenie płyty numer dwa (i jak wiele na to wskazuje samego koncertu) zaprezentowano trzy hity z repertuaru Mott Of Hoople: "All The Way From Memphis", "Roll Away The Stone" i "Saturday Gigs". Właśnie na to czekała publiczność, bo wyraźnie słychać jej chóralne śpiewy. Swoją drogą nie spodziewam się aby na ewentualnym koncercie Huntera w Polsce doczekał się takiej reakcji słuchaczy.

Kiedy nagrywany był ten materiał, Ian Hunter miał 63 lata i długą muzyczną drogę za sobą. Niestety, w jego wokalu czuć wszystkie lata spędzone na scenie. Słabo wyciągał górki, śpiewał zmęczonym i zbolałym głosem, który czasem mu się łamał powodując skojarzenia ze "skrzeczącym" Bobem Dylanem (jeszcze silniejsze wtedy, kiedy grał na harmonijce umieszczonej w uździe na szyi).

"Strings Attached" to płyta raczej wyłącznie dla zagorzałych fanów Iana Huntera i zespołu Mott The Hoople. Szkoda, że utworom, które same w sobie są bardzo udanymi kompozycjami (w większości), w tym smyczkowo-akustycznym wykonaniu nie nadano nowego blasku.

Robert Trusiak