Kup Magazyn Gitarzysta

Void - Vanna

Void

Wykonawca:

Vanna

Gatunek:

Hardcore

8 /10

Po wydanej rok temu płycie "The Few and the Far Between" nie sądziłem, że akurat ten zespół w jakikolwiek sposób ucieknie od sztampowych post-hardcore’owych ciągot, które od prawie dziesięciu lat nie pozwalają im na przebicie, czy chociażby zrównanie się, z bardziej znanymi kapelami.

Tym razem Vanna postawiła wszystko na jedną kartę tworząc album zdecydowanie bardziej zaskakujący i bezkompromisowy niż poprzednie.

Bostończycy zdecydowali się na zmianę, która ukazuje jak duży potencjał drzemał w tych pięciu chłopakach, a nie został wykorzystany przy nagraniach "The Few and the Far Between". Na "Void" usłyszymy zespół zdecydowanie hardcore’owy, tylko momentami starający się odbiec od ogólnie przyjętych standardów tego grania. O ile na poprzedniej płycie kapela zrobiła pierwszy krok w tym kierunku, o tyle teraz możemy już mówić o całkowitym odejściu od tworzenia sztucznej core’owej sieczki. Panowie zrezygnowali z syntetycznych auto-tune’owych dodatków, przez co śpiewane przez Joela Patuszaka refreny nabrały naturalnego brzmienia, będącego filarem większości hitów z najnowszej płyty.

Najlepiej ze wszystkich prezentuje się "Digging", który poprzez swoją melancholijną budowę ukazuje fanom spokojniejsze oblicze zespołu. Znajdziemy tu śpiewane refreny, krzyczane zwrotki będącego w świetnej formie Davey’a Muise’a czy budujące dobry klimat gitary. Zupełnie inną stronę kapeli pokazuję iście hardcore’owy "Holy Hell", który dzięki chaotycznym gitarom i lżejszym fragmentom wykonywanym przez Patuszaka przywodzą na myśl stare dokonania Sonny’ego  Sandovala z P.O.D. Wszystkie kompozycje podkreśla świetne brzmienie wygenerowane przez Willa Putney’a, odpowiedzialnego za płyty m.in. The Amity Affliction, Suicide Silence czy Northlane. Nie doświadczymy tutaj wypucowanych gitar ani przetworzonych kilkukrotnie wokali, aczkolwiek stopień brudu instrumentów jest dostosowany do ogólnego poziomu dzisiejszych nagrań.

Dzięki "Void" Bostończycy mają szansę na wybicie się powyżej średniej prezentowanej przez podobne kapele. Pomimo tego, że można znaleźć kilkadziesiąt zbliżonych stylistycznie do Vanna zespołów, muszę przyznać, iż podopieczni Pure Noise Records nie muszą się martwić o konkurencję. Dlaczego? Ano dlatego, że dzisiaj takowa nie istnieje. Większość formacji para się albo sticte hardcorem, albo jego zdecydowanie delikatniejszym odłamem, post-hardcorem, dzięki czemu Vanna staje się idealnym pośrednikiem pomiędzy jednym a drugim. "Void" to płyta naprawdę zacna, która może się spodobać nawet hardcore’owym purystom.

Marcin Czostek