Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Death March

Death March - Coprolith

Death March

Wykonawca:

Coprolith

Gatunek:

Death metal

6 /10

Wydany w tym roku krążek "Death March" to drugi duży album fińskiego zespołu Coprolith.

Następca "Cold Grief Relief" z 2010 roku zawiera dziewięć kompozycji, które pozwalają sądzić, że mamy do czynienia z kapelą wywodzącą się z Norwegii lub ze Szwecji. Muzyka Coprolith oscyluje pomiędzy charakterystycznym black i death metalem, co zresztą nie jest szczególnie popularne w fińskiej części Skandynawii. W ten sposób, nieco w kontrze do fanów Nightwish, HIM czy Apocalyptiki, Coprolith konsekwentnie podąża szlakiem muzycznej agresji.

"Death March" dowodzi jednak, że w twórczości Finów wciąż jest jeszcze sporo chaosu. Chwilami można odnieść irytujące wrażenie, jakby zespół popadał w różne skrajności. Brakuje mu umiejętności wyważonego balansowania pomiędzy różnymi pomysłami. A to pojawiają się brutalne zagrywki wprost z najbardziej mrocznych lasów Norwegii, a to dominuje nieokrzesana wściekłość, będąca esencją death metalu ze Szwecji. Problem w tym, że kompozycje Coprolith nie łączą obu tych gatunków jakimś motywem przewodnim, ale często sprawiają wrażenie przypadkowej układanki.

Pomimo tych zarzutów materiał zawiera dużo dobrych momentów. Podobać się może fakt, że Coprolith nie stawia przed sobą ograniczeń w strukturze poszczególnych kompozycji. Utwory są odpowiednio rozbudowane i posiadają wystarczająco przestrzeni, aby mogli w niej pokazać się instrumentaliści. Dużą liczbą agresywnych riffów zasypują nas J. P. Mikkonen i Ben Pakarinen. Ten ostatni zarejestrował też partie wokalne, choć często sprawiały one wrażenie nierównych. Szczególnie źle na "Death March" wypadł efekt nałożenia na siebie kilku ścieżek Pakarinena, które miały wskazywać na szeroką skalę wokalisty, a brzmią nienaturalnie. Myślę, że Ben Pakarinen powinien posłuchać kilku płyt Enslaved, choćby rewelacyjnego "RIITIIR" z 2012 roku, aby zrozumieć koncepcję tworzenia dobrych wokali we współczesnym ekstremalnym metalu.  

Na wspominanym muzyku ciąży szczególna odpowiedzialność za powodzenie działalności Coprolith, bowiem jest on głównym kompozytorem i tekściarzem zespołu. To on decyduje o jego obliczu i kształcie proponowanych pomysłów. Na "Death March" znalazło się sporo kawałków, które dobrze rokują na przyszłość. Świetnie brzmią przede wszystkim rozpędzone killery w stylu  "Life=Disease", "This Nightmare" i "Hate Infected". Ten ostatni kawałek powinien być zresztą znany fanom zainteresowanym twórczością Coprolith, ponieważ otwierał małą płytę zespołu z 2012 roku. Jego największym atutem jest rewelacyjna praca perkusji Aleksiego Tervo, rzekłbym, iż to prawdziwa wizytówka jego wielkich możliwości. Tego typu przebłysków osadzonych w materii instrumentalnej nie brakuje też w zastanawiającej kompozycji "Towards the Axiomatic Pain" albo ocierającym się o mroczną progresję kawałku tytułowym.  

Krążek oferuje też grupę mniej oczywistych wstawek w konwencji blackowej. A to rozbrzmiewające dzwony z jakiejś potępionej kaplicy, dialogi w konwencji filmów grozy albo wynaturzenia otaczającego nas świata. Wszystko ku chwale jegomościa zamieszkującego podziemia. W sumie więc "Death March" to przeszło trzy kwadranse materiału, który zdradza niezły potencjał Coprolith w ramach ekstremalnego metalu, ale przed zespołem znajduje się jeszcze sporo kwestii do nadrobienia.

Konrad Sebastian Morawski