Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Asymmetry

Asymmetry - Karnivool

Asymmetry

Wykonawca:

Karnivool

8 /10

Nie płaczcie sieroty po The Mars Volta. Nie drżyjcie naiwnie oczekujący na nowy krążek Tool. Karnivool dorósł do tego, by zastąpić te kapele.

Czwórce z Perth daleko było do świata, który decyduje o twoim sukcesie muzycznym. W Australii od dawna rządzili wśród fanów ambitnego grania, ale Zachód jakby słodko ich ignorował. Może to odległość, może to przyzwyczajenie fanów do innych dźwięków… Faktem jest, że Europa i Stany grzecznie olewały piątkę z Antypodów. Do czasu.

"Asymmetry" to bowiem tak dobry krążek, że aż wstyd byłoby go zignorować. Intensywny, ale nastrojowy. Wielobarwny, ale nad wyraz spójny. W dodatku czerpiący z najlepszych wzorców współczesnej muzyki progresywnej, z przywołanymi na wstępie The Mars Volta i Tool. Od tych pierwszych Karnivool różni jednak większa dbałość o dobre melodie, od drugich bliższy kontakt z rzeczywistością.

Już pierwszy pełnoprawny numer "Nachash" zdradza zakusy Australijczyków na przejęcie władania w świecie progresywnego rocka. Przyczajona zwrotka i refren, w którym Ian Kenny jęczy niczym Maynard Keenan, przypominają mi Tool w formie z czasów "Aenimy", pełen agresji, ale i melodyjny. Karnivool nie ma w sobie takiego brudu, jak koledzy z USA, za to podobną pasję.

Do The Mars Volta kwintet zbliża się choćby w poszatkowanym rytmicznie "The Refusal". Tu znów pierwsze skrzypce gra Kenny, który na zmianę czaruje dwugłosami i krzykiem (Fair To Midland się kłania). Końcówka płyty to z kolei uspokojenie atmosfery, wprowadzenie psychodelii i odrobinki post-rocka. Patrz: "Float". Piękna, delikatna ballada, która równie dobrze potowarzyszy ci przy tripach po niedozwolonych substancjach, co ukołysze cię do snu.

Krótko mówiąc "Asymmetry" to popis dojrzałej grupy, która w latach posuchy we współczesnym prog-rocku powinna rządzić i dzielić w odtwarzaczach fanów gatunku. Wierzę, że teraz Karnivool wreszcie się to uda.

Jurek Gibadło