Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Live At The Rainbow ‘74

Live At The Rainbow ‘74 - Queen

Live At The Rainbow ‘74

Wykonawca:

Queen

Gatunek:

Hard rock

10 /10

W marcu i listopadzie 1974 roku Queen zagrał trzy koncerty w londyńskiej sali Rainbow Theatre. Pomimo tego, że zespół był jeszcze na dorobku, bez problemu zdołał wypełnić trzytysięczną widownię.

Koncerty dzieli zaledwie osiem miesięcy, ale różni je całkiem sporo. W marcu muzycy zaprezentowali repertuar znany z dwóch dotychczas wydanych krążków (promowali wówczas album "Queen II"). Listopadowy występ rozszerzony został o utwory pochodzące z będącej wówczas zupełną nowością płyty "Sheer Heart Attack".

"Live At The Rainbow ‘74" to absolutnie wyjątkowa płyta. W zależności od tego, do jakiego słuchacza trafi, jest w stanie dostarczyć różnych, ale równie pięknych i niezapomnianych wrażeń. Małe zastrzeżenie - ci wszyscy, którzy ukochali Queen w wersji popowo-elektronicznej znanej choćby z utworu "Radio Ga Ga", mogą być mocno zdezorientowani i zdegustowani. Wszyscy pozostali z pewnością będą kręcić głową z zachwytu. Oto bowiem słuchacz jest świadkiem przemiany bardzo dobrego i sprawnego zespołu rockowego (pal sześć przymiotnik hard czy heavy) w TEN WIELKI I JEDYNY W SWOIM RODZAJU QUEEN. Słuchamy grupy, która jest o krok od wejścia na rockowy Olimp. Koncert pokazuje Queen w okresie przejściowym - ciągle jeszcze dominuje mocne rockowe granie, ale tu i ówdzie pojawiają się elementy ich późniejszego, tak bardzo charakterystycznego stylu. Powiew "nowego Queen" niosą utwory pochodzące z dopiero co wydanego albumu "Sheer Heart Attack", z jednym z queenowych klasyków "Killer Queen" na czele. Być może część słuchaczy zasiadających w sali Rainbow nie znała jeszcze tego materiału, który miał premierę na początku listopada, ale z pewnością natychmiast po wyjściu z koncertu pobiegła do sklepu, aby kupić ten krążek.

Jeśli chodzi o zawartość muzyczną płyty i przebieg koncertu napiszę jedno - jest cudnie. Doskonałe tempo, energia, żywiołowość, dynamika, fantastyczne zgranie i rozumienie się muzyków. Kapitalnie słucha się "Son And Daughter" napędzanego prawie sabbathowymi gitarowymi riffami czy też "Keep Yourself Alive". Oba przedzielone solówkami (w pierwszym Briana Maya, a drugim Rogera Taylora) stanowią kwintesencję tego, co lubię podczas koncertu. Nie ma odgrywania nuta w nutę materiału znanego z płyty, jest za to wprost eksplodująca radość z bycia na scenie i zabawa muzyką. Dużo jest na "Live At The Rainbow ‘74" mocnego, soczystego, heavy rockowego grania. "Stone Cold Crazy, "Liar", "Modern Times Rock’n’Roll" po prostu urywają łeb. Brian May i jego gitara w roli głównej! Na uspokojenie zespół serwuje choćby "White Queen", pięknie chóralnie odśpiewany "In The Lap Of The Gods ... Revisited" czy wodewilową miniaturkę "Bring Back That Leroy Brown". Kiedy wybrzmiewa zamykający koncert i album "God Save The Queen" słuchacze, i ci na sali i przed głośnikami, zbierają z ziemi swoje szczęki, bo z pewnością opadły im z zachwytu na podłogę. Warto zauważyć, że płyta daje okazję poznania w wersjach "na żywo" wielu utworów, które dość szybko zostały wypchnięte z koncertowych setlist przez nowe, wielkie queenowe klasyki.

Jak to stało się już zwyczajem współczesnego rynku wydawniczego, materiał ukazuje się w wielu wersjach różniących się nośnikiem i zawartością. Recenzowany tu krążek stanowi najskromniejszą edycję zawierającą wyłącznie listopadowy koncert. Zdecydowanie bardziej godny polecenia jest zestaw składający się z dwóch płyt CD z zapisem wiosennego i jesiennego występu. Słuchacze o bardziej zasobnych portfelach mogą wybrać najbardziej wypasioną edycję Super Deluxe z mnóstwem materiału dźwiękowego i wizualnego oraz pokaźnym zestawem gadżetów (reprodukcje biletów, plakatów, broszury koncertowej itp.). Listopadowy koncert wydany był na kasecie VHS w 1992 roku i we fragmentach prezentowany tu i ówdzie, natomiast marcowy to absolutna premiera. To chyba wystarczający powód, aby jednak sięgnąć po wersję "Live At The Rainbow ‘74" zawierającą również wiosenny występ. Nagrania dokonane zostały bardzo dawno temu, ale poddano je pieczołowitej obróbce i dzięki tym zabiegom całość brzmi bardzo dobrze.

Płyta z zapisem koncertów z Rainbow Theatre ukazuje się co najmniej czterdzieści lat za późno. Gdyby nie to niewybaczalne i karygodne opóźnienie miałaby szansę konkurować z największymi dokonaniami live, jakie kiedykolwiek wydał z siebie rockowy świat. Przesadzam? Posłuchajcie sami. Ja w każdym bądź razie zweryfikowałem swoją osobistą listę i występ Queen w sali Rainbow Theatre "wskakuje" do pierwszej dziesiątki moich najbardziej ulubionych płyt nagranych na żywo.

Robert Trusiak