Kup Magazyn Gitarzysta

Dharavi - So Slow

Dharavi

Wykonawca:

So Slow

Gatunek:

Rock

9 /10

Trudno uwierzyć, że tych pięciu facetów dalej ma siłę tworzyć utwory w coraz to nowszych projektach. Tym razem byli muzycy między innymi Sunrise, Almeda 3, Czerń oraz The Band of Endless Noise ruszyli na podbój sceny alternatywnej wraz ze swoją debiutancką płytą "Dharavi".

Zawartość albumu oscyluje pomiędzy noise rockiem a pierwotnym post hardcorem znanym z nagrań chociażby Fugazi. Przeglądając teksty nie trudni zauważyć, że razem tworzą coś na kształt koncept albumu, krążąc wokół takich tematów jak urbanizacja czy globalizacja. Wokalista zespołu podczas ich pisania nawiązywał do wierszy Georga Trakla oraz Rainera Marii Rilkego, przez co kompozycje So Slow nabrały dodatkowego artystycznego wydźwięku.

Wróćmy jednak do warstwy czysto muzycznej. O ile "Prosto w Noc" brzmi jak ambitniejsza wersja Cool Kids Of Death (głównie za sprawą podobnej barwy obu wokalistów), o tyle "1852" to już prawdziwy odjazd. Psychodeliczne gitary oraz świetne partie saksofonu gościnnie udzielającego się Rafała Waszkiewicza sprawiły, że ta niemal pięciominutowa kompozycja wprowadza słuchacza w pewnego rodzaju trans, z którego nie tak łatwo się wybudzić.

Udostępniony w sieci jako pierwszy utwór "Dharavi", to zdecydowanie najlepszy fragment płyty. Szczyt swoich możliwości pokazuje przede wszystkim wokalista, którego ekspresja zadziwia już od pierwszych dźwięków. Oczywiście nie wypada nie wspomnieć o nabierających tempa gitarach tworzących wraz z elektronicznymi elementami perfekcyjną podwalinę pod teksty muzyka na co dzień udzielającego się w Almeda 3. Prawdziwym sprawdzianem dla potencjalnego fana So Slow zapewne będzie niemal dwunastominutowy "Starzy są już królowie świata". To tutaj nazwa zespołu nabiera sensu, ponieważ im gra wolniej, im mniej dźwięków generuje, tym utwór wydaje się ciekawszy. Ponownie pojawia się tu saksofon, który według mnie powinien na stałe zagościć w kapeli, albowiem noise rock’owy klimat, pojawiający się mniej więcej w połowie kompozycji zachwyca niesamowitą energią, której zdecydowanie brak podobnym zespołom.

Przyznam szczerze, że debiutancki album So Slow przesłuchałem przynajmniej kilkunastokrotnie i przy każdym kolejnym odsłuchu odkrywałem kolejne smaczki ukryte w zakamarkach poszczególnych utworów. Do sięgnięcia po debiutancką płytę powinny również skłonić polskojęzyczne teksty, bez których zespół mógłby przejść niezauważony wśród innych rodzimych ekip prezentujących podobne granie. Instant Classic powinien starać się utrzymać w swojej stajni So Slow jak najdłużej, gdyż w naszym kraju takiego grania wyraźnie brakuje. Przynajmniej na takim poziomie.

Marcin Czostek