Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Storm of Blades

Storm of Blades - Bullet

Storm of Blades

Wykonawca:

Bullet

Gatunek:

Heavy metal

8 /10

O nowym albumie szwedzkiego Bullet można powiedzieć krótko i na temat: skóra, ostrze noża, iskry, ogień… i heavy metal!

Piąty krążek zatytułowany "Storm of Blades" to najbardziej heavymetalowe dzieło w dorobku Bullet. Muzycy szwedzkiego zespołu co rusz zasypują tu słuchaczy soczystymi i rozpędzonymi kompozycjami w stylu "Riding High", "Hawk Eyes", "Hammer Down", "Run With The Hunted" albo utworu tytułowego. To numery o dużej sile rażenia, szybkie, pełne zadzioru i charakterystycznego brzmienia wzbudzającego uzasadnione skojarzenia z klasykami heavy metalu. Zresztą tytułowy "Storm of Blades" znaczy dla Bullet tyle, co słynny utwór tytułowy dla Iron Maiden albo "Breaking The Law" dla Judas Priest. Nie wróżę mu oczywiście tej skali popularności, ale chodzi o wysłanie światu manifestu, że muzycy Bullet też potrafią pisać heavymetalowe hymny…

…albo garściami czerpać inspiracje od najlepszych. Niektóre kawałki zawarte na "Storm of Blades" zostały jakby wyjęte z repertuaru Judas Priest. Weźmy pod uwagę "It’s On" albo "This One’s for You" (cover angielskiego Stray), a usłyszymy tam Roba Halforda i jego wyjętą spod prawa ekipę z lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. Tego typu inspiracji muzycy Bullet umieścili na płycie więcej i nie tylko w nawiązaniu do twórczości Judas Priest, ale ze względu na manierę wokalną skądinąd rewelacyjnego Daga Hella Hofera większość skojarzeń musi przywoływać heavy metal z Birmingham. W natłoku klasycznych riffów gitarowych i partii perkusji, standardów starego dobrego NWOBHM, Bullet nie zapomnieli też o świetnych solówkach gitarowych. Te zagrane w starym stylu, wieńczące ostrą heavymetalową jazdę, najbardziej porwały mnie w utworach "Tornado", "Hawk Eyes" i "Run With The Hunted". Gitarzyści Hampus Klang i Alexander Lyrbo ewidentnie wiedzą na czym polega biczowanie dźwiękiem.  

W sumie więc "Storm of Blades" oferuje słuchaczom niecałe czterdzieści minut dobrego klasycznego heavy metalu. Często opartego na szkole, którą fani gatunku doskonale znają, często też na pomysłach dawno już zapominanych, które wymagały odświeżenia. W ten klimat z pewnością wpisują się galopujące numery "Tornado" i "Hammer Down", niespodziewana - rewelacyjna! - przestrzeń instrumentalna w kosmicznym "Crossfire" albo oldschoolowe otwarcie do "Coming in Loud" (Rocka Rolla!). Mniej podobało mi się za to intro do "Storm of Blades", pod postacią małego utworu "Uprising", ale rozumiem intencję Szwedów, którzy nie zważając na współczesną modę w ciężkiej muzyce zeszli ze swoimi pomysłami do piwnicy, na drzwiach której można odnaleźć rysunki wykonane przez fanów gatunku.

Muszę przyznać, że poprzednie krążki Bullet traktowałem bez szczególnych emocji. Zresztą kapela - choćby na wcześniejszym krążku "Full Pull" z 2012 roku - nie unikała przebojowego hard rocka. Za to tym razem zarejestrowała dzieło esencjonalne w heavymetalowym stylu. Rzecz, która być może nie zawiera wielu bardzo oryginalnych pomysłów, ale fanom gatunku dostarczy całe mnóstwo świetnych wrażeń. "Storm of Blades" to heavy metal dobrze naostrzony.   

Konrad Sebastian Morawski