Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Suspended At Aphelion

Suspended At Aphelion - While Heaven Wept

Suspended At Aphelion

Wykonawca:

While Heaven Wept

Gatunek:

Doom metal

7 /10

Najnowszy album, "Suspended At Aphelion", jest niewątpliwie najdonioślejszym dziełem While Heaven Wept. Formacja, zachowując własną wizję, i wciąż - pomimo wielu perturbacji - trwając w swoim, indywidualnym nurcie, osiąga coraz wyższy poziom. To wydawnictwo doniosłe i godne uwagi, ale czy bez wad?

Na "Suspended At Aphelion" mamy do czynienia z multiinstrumentalnym metalem symfonicznym. W żadnym wypadku nie bawię się w szufladkowanie. To, że doom, że power, że progresywny, że neo klasyczny - nie ukrywam i nie przeczę. Skupię się jednak na symfonicznej części. To wszystko za sprawą skrzypiec i wiolonczeli, które usłyszymy wśród jedenastu pozycji. Nie zabraknie też dumnie brzmiących wariacji na temat klawiszy i gitary akustycznej. Poza tym - standardowy instrumentalny skład metalowego bandu.

Płytę rozpoczyna się od "Introspectus" i smyczkowego wejścia. Orkiestrowa aranżacja, delikatne, przedłużone intro. Przyjemne dla ucha, pozwalające wygodnie rozsiąść się w fotelu i oczekiwać na stonowane piękno reszty albumu. "Icarus and I", jest dynamiczny i mocny, a jednak dostojny i wyniosły. Tu słuchacz ma pierwszy kontakt ze śpiewem, na którego temat, można rozpisywać się bardzo długo. Bajkowy klimat zostaje jednak szybko zburzony, za sprawą przeplatania zwrotek, czystym i demonicznym wokalem. Ten skuteczny zabieg bezapelacyjnie wbija w fotel i dzięki niemu "Icarus And I", pozostaje w pamięci na bardzo długo.

Zdecydowana zmiana tempa następuje w "Ardor". Tutaj jest już spokojnie, a utwór rozkręca się w połowie w stonowany sposób. W "Heartbrust" jest miejsce i czas na fortepianowe wręcz klawisze. Jest przyjemnie, jest lirycznie, ze wspaniałą gitarową solówką na końcu - niczym w "November Rain". "Indifference Turned Paralysis" to nie pierwsza i nie ostatnia na albumie czysto instrumentalna pozycja. Prezentacja wszystkich atutów, jakimi dysponują muzycy. Szaleńcze tempo i dużo dobrego brzmienia. Zamykająca album "Retrospectus" to również utwór instrumentalny, jednak aranżacyjnie zupełnie inny. To po prostu trwająca minutę i pięćdziesiąt sekund podróż ze smyczkami.

Symfonicznym dźwiękom "Souls In Permafrost" po raz pierwszy towarzyszy mocna, oparta na blastach perkusja, "uroczystemu" klimatowi towarzyszy więc metalowe dołożenie do pieca. "Searching The Stars" jest przedłużeniem poprzedniej kompozycji. W tym momencie odbiorca może sobie uświadomić, że cały album brzmi jak jeden długi utwór, przeplatany swoistą zmianą temp. Kolejny "Reminiscence Of Strangers" to akustyczny wstęp do elektrycznej solówki, za którą należą się owacje na stojąco. Bezapelacyjnie. Następnie zgrabne przejście do "Lifelines Lost", w którym gitara została okraszona symfoniczną oprawą. Utwór zapowiadający wielki, ale piękny koniec.  

Wrażenie albumu "wyniosłego" psuje jedynie druga pozycja na krążku - "Icarus And I". Z jednej strony, ów wrzask ciekawie kontrastuje się z resztą kawałka i zapada w pamięć, przy okazji jednak rozprasza atmosferę krążka. Są chwile, gdzie w dalszych kompozycjach, słuchacz znów jest gotowy na to wokalne urozmaicenie, podczas gdy ono nie następuje. Jak wcześniej wspominałam, jedenaście utworów "Suspended At Aphelion" staje się jednym. Czy to nudzi? Niekoniecznie. Przemawia za tym dopracowanie materiału tworzącego spójną całość. Do tej muzyki to pasuje, ale gdyby album brzmiał bardziej doomowo, całość mogłaby by być męcząca. Płyta doskonała na jesień, dobra na relaks wieczorową porą. Pozwalająca do siebie wrócić, nie często i nie intensywnie ale jednak.

Milena Barysz