Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Deus Ex Machina

Deus Ex Machina - Vesania

Deus Ex Machina

Wykonawca:

Vesania

Gatunek:

Black metal

6 /10

O symfonicznym black metalu pamiętają jedynie najbardziej wytrwali fani Dimmu Borgir, Anorexia Nervosa i kilku innych mniej lub bardziej zasłużonych dla tego nurtu formacji.

Z biegiem lat nawet oni zaczęli szukać ciekawszych wrażeń, toteż dziwi mnie wskrzeszanie tego gatunku przez naszą Vesanię. Oczywiście, nie jest to ta sama czerń, co lata temu, kiedy zespół cieszył się estymą w krajowym undergroundzie. Dziś, kiedy kapelą zainteresował się szef Metal Blade, zespół Oriona i Daraya - dwójki najbardziej rozpoznawalnych muzyków Vesanii, obecnie para się zgoła innym rzemiosłem.

Nie bez kozery wspominam o poszukiwaniu nowych bodźców. W przypadku kwintetu pod wodzą basisty Behemoth bodaj największym źródłem twórczego natchnienia stały się dokonania Arcturus. Cóż, na nasze nieszczęście to, co proponuje Vesania jest nawet nie najwierniejszą kopią norweskiej formacji, a raczej próbą nawiązania do jej twórczości. W przypadku zespołu Garma często liczył się riff, który przesłaniał klawiszowe pasaże, czego nie można powiedzieć o naszych rodakach. Zbyt wiele podporządkowano klawiszom, i choć Siegmara cenię za niebywałą kreatywność, tak tym razem ten utalentowany muzyk położył obiecujący materiał.

Dziwią też czyste wokale Oriona, brak spójności i ta egoistyczna chęć udowodnienia całemu światu, że nasi symfoniczni black metalowcy nie tyle chcą, co mogą być kolejną dużą rzeczą z Polski. Deal z Metal Blade to jedno, ale za międzynarodową dystrybucją albumu przez tak zasłużoną dla ekstremy oficynę, powinna iść muzyka. Ta niestety, mimo przebłysków wysokiej formy (sekcja rytmiczna w"Fading"!) kieruje się w stronę wymarcia, zanim jeszcze na dobre zdążyła zrodzić się w świadomości słuchaczy na całym globie.

Szkoda, bo przy całej sympatii dla mało odkrywczego debiutu sprzed lat, na Vesanii, niechętnie, ale muszę postawić krzyżyk. Z tego co wiem, nie jestem w tej opinii odosobniony, ale dajmy im szansę w warunkach scenicznych. Na własnej ziemi dali popis z sesyjnie walącym w beczki Kerimem, niebawem spuszczą łomot poza Polską w doborowym deathmetalowym towarzystwie. Być może właśnie na koncertach "Deus Ex Machina" będzie ścinała głowy zwolennikom czerni. Moja na chwilę obecną pozostaje nietknięta.

Grzegorz "Chain" Pindor