Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Robert Plant. Życie

Robert Plant. Życie - Paul Rees

Robert Plant. Życie

Wykonawca:

Paul Rees

Gatunek:

Hard rock

7 /10

50 lat na scenie, 9 albumów studyjnych z wielkim Led Zeppelin, 10 krążków solowych, a do tego płyty nagrane z J. Pagem i Alison Krauss. Setki albo i tysiące koncertów. Żywa legenda, półbóg, który z marszu wdarł się na muzyczny Olimp i wzniósł wyżej niż Ikar. a to wszystko na ledwie 320 stronach?

Dokładnie tyle stron liczy sobie biografia Roberta Planta, nosząca podtytuł "Życie", autorstwa dziennikarza Q i Kerrang, Paula Reesa. W jaki sposób w tej niegrubej książce przedstawić losy tak barwnej postaci, ikony, frontmana jednego z najważniejszych zespołów w historii muzyki, zespołu wielkiego, ale także kontrowersyjnego, słynącego z zamiłowania do hucznej zabawy, który nie uniknął tragicznych wydarzeń. Jak opisać wyjątkową nienawistno-miłosną więź przez lata łączącą go z Jimmy Pagem, która sprawiła, że Zeppelin poleciał do gwiazd, a później, pomimo kilku prób, panowie nie potrafili już dogadać się na dłużej? A przecież pozostaje jeszcze kariera solowa Planta, trwająca prawie trzy razy dłużej niż jego aktywność w zespole. Odpowiedź na pytanie "jak przedstawić te wszystkie wydarzenia w tak krótkiej książce" może być więc tylko jedna - pobieżnie.

Przyznaję, że po lekturze oszałamiającej pod względem szczegółowości i objętości biografii autorstwa Philipa Normana, o tytule podobnym (choć rzecz jasna różniącym się z uwagi na głównego bohatera opowieści) "John Lennon. Życie", wciąż czekam na inne dzieło, które w podobnie wyczerpujący sposób przedstawi innego muzycznego giganta. Tak już mam, że lubię książkowe cegły, lubię wiedzieć, jak nazywał się kot, którym nasz bohater opiekował się w dzieciństwie, co trzymała w kredensie jego babcia/ciotka/matka (bohatera, nie kota) i wreszcie, co porabiał pewnego wrześniowego czwartku, dajmy na to 39 lat temu. Takiej wiedzy Paul Rees czytelnikowi nie dostarcza i jest to główny zarzut, który kieruję pod jego adresem.

Biografa z prawdziwego zdarzenia od dziennikarza biografem tylko bywającego odróżnia wbrew pozorom całkiem sporo, a praca Reesa jest generalnie bardzo zbliżona do wielu obecnych na naszym rynku muzycznych książek, pod którymi podpisali się jego koledzy po fachu. Owszem, "Roberta Planta" czyta się dobrze i z zainteresowaniem. Autor prowadzi narrację gładko i z talentem, nie gubi wątków, nie wdaje się w tematy poboczne i oparte na spekulacjach dywagacje (a przynajmniej stara się ich unikać) oraz nie wypełnia rozdziałów niczego nie wnoszącą informacyjną watą. Po prostu pędzi do przodu, przeskakując z płyty na płytę, z trasy na trasę i z projektu na projekt, uzupełniając poszczególne fakty szczątkowymi informacjami z życia pozamuzycznego wokalisty. Mogłoby się wydawać, że tytuł "Robert Plant. Życie" zobowiązuje do czegoś więcej i nie będzie dotyczyć tylko działalności muzycznej bohatera, jednak w trakcie lektury szybciej odniesiemy wrażenie, że czytamy po prostu dobrze napisany i znacznie rozszerzony, ale jednak artykuł prasowy, poświęcony sylwetce Planta.

Rees, pracując jako dziennikarz nieraz miał okazję rozmawiać z Plantem, ale nie były to rozmowy prowadzone na potrzeby niniejszej książki. Delikatnie sugeruje we wstępie nieco głębszą zażyłość z muzykiem, robi to jednak na wyrost, czego dowodzi treść dzieła. "Robert Plant. Życie" to biografia nieautoryzowana, co wcale nie musi być wadą. Tu jednak wyraźnie zabrakło kontaktu z bohaterem, do tego bohaterem bardzo ceniącym sobie własną prywatność, który mógłby wnieść do opowieści coś więcej niż tylko fakty dostępne w innych źródłach, choćby w bardzo przyzwoitej biografii Led Zeppelin Micka Walla, która moim zdaniem lepiej przedstawia zeppelinowy okres twórczości wokalisty. Owszem, duży wkład wnoszą tu tacy rozmówcy Reesa jak niektórzy muzycy, którzy mieli okazję grać z Plantem w którymś z jego ciągle zmieniających się składów, albo były i niesławny tour manager Led Zeppelin Richard Cole. Niesławny, bowiem jego opowieści dotyczące zespołu, zawarte choćby w odrzuconej przez Zeppelinów biografii "Młot bogów", były wielokrotnie przez nich kwestionowane.

Rees dotarł również do kilku bliskich wokaliście osób, jak bardzo często cytowany dźwiękowiec i zaufany Benji LeFevre czy była partnerka Najma Akhtar. Wyraźnie brak tu jednak wypowiedzi kilku innych bardzo ważnych dla opowieści postaci, takich jak Jimmy Page czy John Paul Jones.

Zamiast tego autor odmalowuje zaskakująco mroczny portret zespołu, w którym rządziły przemoc i alkohol (John Bonham), narkotyki (Page), gangsterskie układy (manager Peter Grant), wreszcie obojętność chodzącego zawsze własnymi ścieżkami Johna Paula Jonesa. Właśnie z tego świata z gruntu szlachetny Robert próbował wyrwać się za wszelką cenę, choć wciąż kuszony był przez otępiałego od narkotyków i crowleyowskich studiów Page'a. Page'a, który nigdy nie wyszedł z przytłaczającego i odbierającego kreatywność cienia Zeppelinów i nie pogodził się z niechęcią Planta do powrotu na stare śmieci, kojarzące się już tylko z przykrymi doświadczeniami. Rees wybiela więc nieco wokalistę (serwując jednak kilka łagodnych prztyczków, przede wszystkim na temat jego skąpstwa), a przy okazji udowadnia, że brak mu nieco zdrowego krytycyzmu, zwłaszcza w odniesieniu do solowej twórczości Planta, nie zawsze przecież najwyższych lotów. To jednak sytuacja, której często trudno uniknąć autorom biografii, zwłaszcza tym, którzy darzą sympatią swych bohaterów.  

Biografia "Robert Plant. Życie" spotkała się z bardzo przychylnymi reakcjami, wynikającymi zapewne między innymi z faktu, że jeszcze większą niż autor sympatią darzyli Planta jej czytelnicy. Jestem w stanie to zrozumieć, co więcej taka postawa jest mi bardzo bliska. Dzieło Reesa mogłoby być głębsze i obfitować w więcej szczegółów, jednak to wciąż dobra, umiejętnie napisana książka, która spodoba się pewnie większości fanów Led Zeppelin. Być może Robert Plant jest postacią zbyt złożoną, by do przedstawienia jego historii wystarczyła konwencjonalna biografia. A może po prostu najwięcej mówi o nim jego muzyka?    

Paul Rees - Robert Plant. Życie
Wydawnictwo Bukowy Las
Tłumaczenie: Maciej Studencki
320 stron

Szymon Kubicki