Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Moonlight

Moonlight - Hanni El Khatib

Moonlight

Wykonawca:

Hanni El Khatib

6 /10

Trzeci album amerykańskiego muzyka i producenta to rzecz z gatunku niezobowiązujących płyt gitarowych o garażowym posmaku.

Khatib jest u nas artystą raczej nieznanym, choć gustujący w serialach rodem z USA pewnie coś kojarzą, choć i to bardziej z melodii, niż nazwiska. Muzyk zdążył bowiem zaistnieć utworami w takich bestsellerowych serialach jak "Californication", "House", "Luther" czy "W garniturach". Amerykanie mogli usłyszeć go przy okazji swego wielkiego sportowego święta Super Bowl 2013, a gracze ślizgając się po wirtualnym lodzie w "NHL 14". Wymienione nie kończą jednak miejsc, gdzie Khatiba można było posłuchać - długo by pisać. Co ważniejsze, całkiem zacny dorobek wieńczą trzy długogrające płyty "Will the Guns Come Out" (2011), "Head in the Dirt" (2013) oraz recenzowany "Moonlight".

Utwory Khatiba mogą się podobać. Jest to rzecz z gatunku garażowego rocka z ukłonem trochę w stronę The White Stripes, a za sprawą brzmienia i wycofanego wokalu gdzieś w rejony ostatnich płyt Dinosaur Jr. albo The Jim Jones Revue. Nieźle sprawdziłoby się również porównanie do Neila Younga, Iggy'ego Popa oraz The Stooges, może nawet Davida Bowie i mniej zwariowanych The Clash. Charakterystyczna gitara o przybrudzonym, toporny, brzmieniu ala mniej demoniczne Black Sabbath, najpewniej też wspomagana przez lampowy wzmacniacz, prosta perkusja, atmosfera po trochu garażowa, trochę też postowa na modłę wczesnych Joy Division, The Cure a nawet Nicka Cave'a. Bez wątpienia spodoba się fanom prostych riffów wpisanych w estetykę rocka tworzonego przez lubujących się w brzmieniu lat '70 muzykach poukrywanych po piwnicach. Jest tu kilka niezłych numerów, jak balladowy "Mexico", napędzany prostą perkusją "When The Teeth Begin To Show" czy punkujący na clashowo "All Black".

Hanni El Khatibowi wyszedł całkiem przyjemny, niezobowiązujący album w klimatach garażowego rocka. Odpowiednio przybrudzony i pomysłowy, by przykuć na chwilę uwagę. Z niezłymi fragmentami, ale bez iskry czegoś wyjątkowego. "Moonlight" to zdecydowanie za mało, by podbijać świat, ale wystarczająco, by znaleźć swoją niszę.

Grzegorz Bryk