Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Egzystencjalna

Egzystencjalna - Fri Stejdż Bend

Egzystencjalna

Wykonawca:

Fri Stejdż Bend

Gatunek:

Rock

8 /10

Pierwsze długogrające wydawnictwo suwalskiej grupy Fri Stejdż Bend śmiało można opisać jako refleksyjny sarkazm. W albumie "Egzystencjalna" chodzi o coś więcej niż o muzykę.

Grają od 2005 roku, jednak to druga połowa roku 2014 stoi pod znakiem FSB. Za sprawą pierwszego longplaya, nie tylko Suwałki i okolice, ale i cała Polska miała szansę zapoznać się z twórczością Fri Stejdż Bend.

Kiedy pierwszy raz usłyszałam o tym zespole, poznałam ich zapisaną fonetycznie nazwę, wiedziałam, że grają, nawijamy to, klasyczny, polski rock, i że ich teksty są w języku ojczystym. Myślałam, że jest to kolejna frywolno-zabawowa formacja, grająca lekkie, może delikatnie ckliwe kawałki, do posłuchania dla rozrywki w niezobowiązujących okolicznościach. Po zapoznaniu się z albumem, po raz kolejny potwierdziła się zasada: "nie oceniaj póki nie odsłuchasz".

Jeżeli chodzi o część instrumentalną krążka - jest bardzo gitarowo i przyjemnie. Niekomercyjne, rockowe brzmienie. Pełne energii, gdzieniegdzie można dosłuchać się punk rockowego poweru. Materiał utrzymany jest w podobnym tempie, na próżno jednak doszukiwać się nudy. Ale jak wspomniałam na początku, na tej płycie chodzi o coś więcej niż dobre granie.

Przy omawianiu krążka warto skupić się na wokalu, który jest zdecydowanie głównym filarem Fri Stejdż Bendu. W głosie wokalisty da się wyczuć przeszywającą charyzmę, której łatwo można ulec - wystarczy posłuchać tylko nagrania audio. To duża sztuka, ponieważ to zwykle na koncertach można przekonać się, czy frontman jest elektryzujący, czy zniewala swoją osobą, czy ma siłę przebicia. W przypadku FSB takie wrażenie odnoszę po samym obcowaniu z albumem. Jestem bardzo ciekawa, co się wyprawia na koncertach. Mocny, stanowczy i zadziorny - tak określiłabym sposób, w jaki zostają zaśpiewane piosenki kapeli.

Wokal wokalem, ale o czym opowiadają teksty? Jak wspomniałam na początku, ich treść można określić jako "refleksyjny sarkazm". Traktują one o życiu codziennym. O przykrym komizmie jaki nas otacza. O traktowaniu człowieka nieskomplikowanego, i o traktowaniu człowieka uważającego się za skomplikowanego, może nawet o ludzkich tragediach. To dwanaście niepowiązanych ze sobą historii, anegdot, perypetii i opowiastek. Trafiają do każdego, bo dotykają spraw dotyczących każdego. Gdzieniegdzie kolokwialna polszczyzna nie tylko wywołuje uśmiech na twarzy ale i pozwala słuchaczowi utożsamiać się z treścią. Pomimo tematyki, dotyczącej niemalże każdego, płyta nie należy jednak do najłatwiejszych. Nie da się jej ot tak, w sposób frywolny, posłuchać podczas wykonywania innych czynności. Pierwsze kilka odsłuchów zmusza do zastanowienia się. Później, gdy znam już teksty i muzykę, słucham albumu zupełnie inaczej. Jak dobrego znajomego, nie jak płytę debiutantów.

Szczerze powiedziawszy, dość sceptycznie podchodziłam do Fri Stejdż Bendu. Nie oczekiwałam od nich zbyt wiele. Może zmylili mnie nazwą, ale to twórczość jest najważniejsza. A ta, godna jest pochwały. Dzięki prostej ale ciekawej muzyce - rytmicznej i wpadającej od razu w ucho oraz dzięki prostocie głębokich tekstów, zespół ma szanse zyskać dużą rzeszę fanów.

Milena Barysz