Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Pure Concentrated Evil

Pure Concentrated Evil - Jack Daniels Overdrive

Pure Concentrated Evil

Wykonawca:

Jack Daniels Overdrive

Gatunek:

Hard rock

6 /10

Nazwa grupy Jack Daniels Overdrive została wybrana nieprzypadkowo, gdyż faktycznie gra tak amerykańsko, że podczas słuchania tego krążka miałem w głowie flagę z gwiazdami i pasami. Oczywiście nie tylko ją...

Myślałem też sporo o Black Label Society i nieodżałowanej Panterze. Nawet produkcja, jak na demówkę, jest jakaś niepolska. Podobać się mogą riffy i wokal, mimo że przez pierwsze dwa kawałki marzyło mi się usłyszeć rodzimy język. Może już na longplayu? Cieszy, że dwa ostatnie kawałki nie nudzą, bo obawiałem się mocno, że chłopaki szybko wyczerpią swój pomysł na granie. Zamiast tego w "Demonize" jest lekko bujający początek, kojarzący mi się z (hed) p.e., i zwolnienie tempa od połowy utworu, które udowadnia, że Jack Daniels Overdrive może mieć większe ambicje niż tylko bycie grupą wsparcia w klubie studenckim z wejściówką za pięć złotych. Ostatni kawałek "Come Full Circle" to fajny eksperyment, choć może pokazywać, że zespół nie jest jeszcze przekonany do tego, jak chce pokierować swoją przyszłością.

Mamy tu psychodeliczny początek, prawie southernmetalową aranżację, a później z tego wszystkiego robi się klon Godsmacka. Poczułem się trochę zdezorientowany. W samym środku płyty jest jeszcze przerywnik w postaci fragmentu skeczu Billa Hicksa. Byłbym tym nawet zachwycony, gdyby nie fakt, że Tool wykorzystał go już ponad dekadę temu i chyba każdy jednoznacznie kojarzy go z kapelą Maynarda. Nie ulega jednak wątpliwości, że Jack Daniels Overdrive to grupa co najmniej warta uwagi. Szczerze przyznam, że nie byłem przekonany do zapoznawania się z tym materiałem. Jak widać, życie jest pełne niespodzianek - zamiast oskarżeń o kopiowanie znanych patentów, wyszła mi laurka. Najlepsze w tym wszystkim jest jednak to, że nie żałuję... i czekam na więcej.

M. Kubicki