Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / The Art of McCartney

The Art of McCartney - Różni Wykonawcy

The Art of McCartney

Wykonawca:

Różni Wykonawcy

Gatunek:

Rock

7 /10

Kolejny hołd. Bo nie od dziś wiadomo, że istota ludzka lubi, jak serwuje jej się pochlebstwa, raczy słodkimi komplemencikami, czy składa hołdy.

Z artystami jest jeszcze gorzej, bowiem z natury żyją tylko wtedy gdy się ich głaszczę po brzuszkach, plują zaś jadem i ostatecznie umierają na depresję, gdy się ich krytykuje.

Hołdu doczekał się i Paul McCartney. Właściwie to już kolejnego po "Listen to What the Man Said: Popular Artists Pay Tribute to the Music of Paul McCartney", tyle że wtedy nie było takiego rozmachu jak przy okazji "The Art of McCartney". Nowy tribute jest lepszy. Producent Ralph Salla wpadł na pomysł uhonorowania ex-Beatlesa w roku 2003, gdy tworzył muzykę do filmu "Teściowie". Odświeżył wtedy mccartney'owy "A Love for You". Rzecz jasna Paulowi McCartney'owi pomysł, by złożyć mu hołd się jak najbardziej spodobał, toteż projekt pobłogosławił i zajął się pożyteczniejszymi niż czekanie na jego realizację sprawami, w tym czterema znakomitymi albumami solowymi. W tym czasie Ralph Salla zapraszał, i zapraszał, i zapraszał, i zapraszał. Tak przez 11 lat. Zaczął od współpracujących na przestrzeni lat z McCartneyem muzyków: gitarzystów Rusty Andersona i Briana Ray'a, klawiszowca Paula Wickensa oraz perkusistę Abe Laboriela, Jr. Później zaś wziął się za gwiazdy.

I tu rzeczywiście tribute przedstawia się imponująco, bo od samych nazwisk może porządnie zakręcić się w głowie. Billy Joel, Bob Dylan, Cat Stevens, Willie Nelson, Paul Rogers, Roger Daltrey, Alice Cooper, B. B. King i długo by jeszcze wymieniać. Do tego zespoły: KISS, Cheap Trick, Heart (po "Schodach do nieba" ku czci Zeppelinów święcący triumfy w obszarze coverów), Def Leppard czy The Cure z pierwszym od wielu lat nowym nagraniem. Czołowe nazwiska i kultowe kapele z lat '70 i '80 - to się nie mogło nie udać.

W rzeczy samej, tribute wyszedł pierwszorzędny. Raz, że oddano brzmieniem ducha epoki; dwa, to przecież utwory Paula McCartneya zarówno z czasów The Beatles, Wings, ale również solowych numerów; trzy, zaproszeni goście w większości dają czadu. Ciekawie wychodzą artyści zachrypli, z rodowodem hard rockowym. Głos Rogera Daltrey'a z The Who robi swoje, podobnie Billy Joel. Część bluesująca też się może podobać, B.B. King to klasa sama dla siebie, Dr. John, Allen Toussaint i Smokey Robinson potwierdzają formę. Nieco słabiej wypadają muzycy country, bo dajmy na to "Yesterday" Williego Nelsona trąci popeliną, by nie powiedzieć, że spartolił utwór. Niespecjalnie też daje sobie radę z "Thing We Said Today" niemrawy Bob Dylan.

Długo można by rozprawiać o wspaniałościach, ale i wtopach wielkich artystów na "The Art of McCartney", ale w ostatecznym rozrachunku hołd dla Paula McCartneya to kawał porządnego, rockowego rzemiosła w duchu minionej epoki dzieci kwiatów. Porządnie pobluesuje, da do pieca hard rockowymi momentami, uspokoi balladą, a wreszcie ukoi tym, co u McCartneya najlepsze - świetnymi melodiami. Dla fanów ex-Beatlesa, a również i samych Żuków "The Art of McCartney" to pozycja obowiązkowa, bo nikt tu odgrzewanego schabu nie sprzedaje. To porządny towar.

Grzegorz Bryk