Kup Magazyn Gitarzysta

Ordained - Usurpress

Ordained

Wykonawca:

Usurpress

Gatunek:

Death metal

6 /10

Usurpress powrócił z drugim albumem, czym zapewne ucieszy miłośników szwedzkiej surowizny. Podejrzewam jednak, że wśród nich znajdą się i tacy, którzy będą kręcić nosem.

Ekipa ma bowiem potencjał, ale wciąż nie potrafi go przekuć w materiał, który byłby interesujący od początku do końca. Wcale mnie nie dziwi, że "Ordained" rozpoczyna się od "The Heart of the Last Kingdom". To najlepszy kawałek na płycie, który w całej okazałości prezentuje atuty formacji - świetne, deathmetalowe brzmienie z głębi grobu połączone z crustową szybkością i agresją oraz odpowiednią melodyką w stylu, którzy Szwedzi wysysają z mlekiem matki. W kolejny "Storming the Mausoleum" całkiem umiejętnie wpleciono doomowe zwolnienia, a jeszcze jednym jasnym punktem jest z pewnością "Insignia of Illumination" mający w sobie to, co miłośnicy oldschoolowego szwedzkiego grania lubią najbardziej. Początek jest całkiem smakowity.  

Cóż jednak z tego, skoro szybko okazuje się, że większość ostrej amunicji kapela wystrzeliwuje już na samym początku krążka, więc na jego drugiej połowie zmuszona jest kontynuować ostrzał ślepakami. Nie mogę odmówić basiście zespołu Danielowi Ekerothowi wiedzy na temat gatunku, w którym się obraca, czemu dał wyraz w swojej wydanej również u nas książce "Szwedzki death metal", ale od teorii do praktyki daleka droga, co zresztą Ekeroth udowodnił również w swych pozostałych projektach. Całość rozbija się bowiem o niewielką ilość pomysłów, co niestety przekłada się na nadmierną monotonię materiału.

Zaraz, zaraz. Mała ilość pomysłów? Przecież Usurpress rzekomo - cytując promocyjną zapowiedź wytwórni - "zmierza w stronę progresji". Na stronie polskiego wydawcy debiutanckiego albumu Usurpress natrafiłem nawet na porównania do Morbus Chron, co już w ogóle jest całkiem chybionym strzałem. Owszem, Szwedzi próbują kombinować, ale niestety nieszczególnie im to wychodzi. Co z tego, że "Lóthlorien" jest coverem pochodzącej z lat '70 progrockowej kompozycji zapatrzonego we Władcę Pierścieni Bo Hanssona, skoro wersja Usurpress niczego sensownego nie wnosi, może poza prezentacją szerokich, w mniemaniu szwedzkich muzyków, horyzontów.

Trochę lepiej formacja radzi sobie w dwóch instrumentalnych miniaturkach, ale spójrzmy prawdzie w oczy: w dzisiejszych czasach wprowadzanie do ciężkiej muzyki fletu i fortepianu ("The Undeification") trudno - nawet z wyjątkową dawką dobrej woli - uznać za wybitnie unikalne osiągnięcie. Dźwiękami fletu mógł szokować na przykład Cathedral na swym debiucie 24 lata temu, ale nie dziś, kiedy wymyślono już niemal wszystko. W drugiej miniaturce, "As the Monolith Comes Alive", przez minutę słychać tradycyjny szwedzki instrument nyckelharpę, co jest już na pewno ciekawszym pomysłem, ale kompletnie nic z tego nie wynika, poza tym, że materiał zyskał dość klimatyczne zamknięcie. Kwiatkiem do kożucha są również wykorzystujące czyste wokale fragmenty z "Fire in the Minds of Men" i "Fan the Flames of Madness" zaczerpnięte od kolegów po fachu, parających się epickim doom metalem. Na co to komu?

Wolałbym, by Usurpress skupił się na tym, co wychodzi mu najlepiej, a więc wprowadzaniu crustowej agresji w deathmetalowe struktury. Popracował nad pomysłami i właśnie w tym segmencie użył swojej kreatywności, tak żeby zadziałały, zagrały jak spójna całość, a nie tylko jako zbiór poszczególnych piosenek. Na razie utwory sprawdzają się bowiem tylko pojedynczo, w większej dawce skutecznie nudząc. Zespół dysponuje już patentem na świetne, obskurne, ale czytelne brzmienie oraz niewątpliwym potencjałem. Może następnym razem uda się to wykorzystać lepiej.

Szymon Kubicki