Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Apex Predator - Easy Meat

Apex Predator - Easy Meat - Napalm Death

Apex Predator - Easy Meat

Wykonawca:

Napalm Death

Gatunek:

Death metal

9 /10

Anglicy z Napalm Death nagrali prawdopodobnie najlepszy album od czasu, co najmniej, "The Code is Red".

Są i tacy, którzy w tym osądzie cofają się do premiery "Enemy of The Music Business" i najnowszym krążkiem niejako puentują dotychczasowy dorobek pionierów grindcore’a.

"Apex Predator - Easy Meat" jest naturalnym rozwinięciem pomysłów z doskonale przyjętego "Utilitarian". Szaleństwo i bezlitosna napędzana piekielnie szybkimi blastami młócka (ciężko uwierzyć, że siedzący za zestawem Danny Herrera gra to wszystko z łapy) oczywiście stanowią rdzeń całości, ale najciekawsze rzeczy dzieją się wtedy, kiedy panowie wychodzą poza deathmetalowy schemat, łamiąc nie tylko brzmieniowe konwenanse, ale przede wszystkim, samą strukturę utworów, kojarzących się prędzej z Psyopus skrzyżowanym z Fantomasem. Wychodzą z tego prawdziwe brutalne puzzle, które na nasze szczęście układane są z pietyzmem przez wiecznie wkurzony kwartet.  

Wersja podstawowa "Apex Predator" zawiera czternaście premierowych, nieszablonowych kompozycji. Wersje rozszerzone (a jest ich kilka) gromadzą dwadzieścia różnych numerów. Dość dużo jak na band o tak ugruntowanej pozycji, który wcale nie musi tak rozpieszczać fanów. Okazuje się jednak, że powoli zbliżającym się do pięciu dych na karku metaluchom głowy aż kipią od pomysłów, jak niszczyć nasze narządy słuchu. Chwała im za to, bo młodzież albo za bardzo lubuje się w technicznych aspektach, albo zapomina o groove. Tego ostatniego tu nie brakuje, i choć nie są to momenty, w których da się rytmicznie pomachać banią (może poza zaskakującym "Hierarchies" z thrashową solówką i śpiewanym niemal ma metalcore’ową modłę "refrenem"), słuchacz szybko daje się wciągnąć w tornado, jakim wciąż pozostaje Napalm Death.

Grzegorz "Chain" Pindor