Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / XV - 15 years of Ufomammut

XV - 15 years of Ufomammut - Ufomammut

XV - 15 years of Ufomammut

Wykonawca:

Ufomammut

Gatunek:

Doom metal

9 /10

15 years of Ufomammut. Włoska mamucia załoga postanowiła uczcić 15-lecie działalności, wydając pod koniec ubiegłego roku pierwsze oficjalne DVD.

Swego czasu w wywiadzie jeden z muzyków Ufomammut deklarował mi, że nie pali się do kręcenia DVD, woli bowiem, aby słuchacze zapamiętali jego muzykę, a nie twarz. Jest w tym pewnie trochę racji, ale w końcu 15 lat to całkiem słuszna rocznica, a i dziś Ufomammut jest znacznie popularniejszy i odgrywa w świecie ciężkiej muzyki inną rolę niż jeszcze kilka lat temu. Trudno więc o lepszy moment na podsumowanie dotychczasowej działalności, tym bardziej, że "XV" można potraktować także jako zwieńczenie pewnego okresu funkcjonowania trio, zakończonego premierą i promocją drugiej części "Oro".

Muzycy od dawna wydają albumy Ufomammut nakładem własnej wytwórni Supernatural Cat. Podpisany cztery lata temu deal z Neurot nie obejmuje na przykład winyli i części innych wydawnictw, nic zatem dziwnego, że zespół wypuścił DVD samodzielnie. Co więcej, również własnymi siłami, jedynie z pomocą kilku przyjaciół zarejestrował i zmontował cały materiał. To się nazywa kwintesencja DIY. Nawet publiczność nie okazała się potrzebna, bo choć trio na koncertach ciężarem kruszy kości, muzyczna część wypełniająca krążek została nagrana 'na żywo, ale w studio'. Włosi postanowili zagrać set samotnie, w swoim - jak to określają - centrum wszechświata, czyli świetnie im znanym Sarezzano, gdzie powstawały poprzednie albumy.

Taka koncepcja nie musi się wszystkim podobać, tym bardziej, że dźwięk nosi wyraźne ślady studyjnych poprawek (co zresztą jest normą również w przypadku każdej innej typowej koncertówki), a chwilami nie jest nawet dobrze zsynchronizowany z obrazem. Tu liczy się jednak przede wszystkim klimat, który udało się osiągnąć przede wszystkim dzięki świetnemu oświetleniu, a raczej jego bardzo oszczędnemu dozowaniu, przy pomocy pojedynczych punktowych lamp, jeszcze bardziej pogłębiających kontrast światła z otaczającym muzyków mrokiem. Do tego dochodzą inne wizualne efekty, jak psychodeliczne kolorowe plamy pląsające po ekranie. Ten pomysł zdecydowanie zdał egzamin, a w dodatkach można również zobaczyć materiał, prezentujący kulisy realizacji DVD.

Pomimo rocznicowego charakteru tego wydawnictwa, zespół nie zdecydował się zaprezentować utworów z każdego albumu. Pominięto "Oro: Opus Primum", co pośrednio potwierdza moją teorię, że jest to jednak trochę zbyt rozlazły materiał i nawet sam zespół uważa drugą część "Oro" za lepszą. Zagrany na żywo set nosi tytuł "Magickal Mastery Live", nie dziwi więc, że setlista w dużej części pokrywała się z zestawem granym podczas ostatniej trasy Magickal Mastery Tour, choćby na warszawskim koncercie w październiku 2013 r. Poza żelaznymi koncertowymi pewniakami, jak "Odio", "God" czy "Stardog" Włosi sięgnęli między innymi po "Superjunkhead" i "Zerosette" z debiutu, czy "Hellcore" z "Lucifer Songs". Podzielili również "Eve" prezentując dwie mocniejsze części tego krążka, a "Oro: Opus Alter" reprezentują aż trzy kompozycje. Całość zabrzmiała mocno, ciężko i potężnie, czyli tak, jak powinna zabrzmieć muzyka Ufomammut.

Drugim, istotnym punktem programu tego DVD jest konkretny materiał biograficzny, w ramach którego Urlo, Poia i Vita opowiadają o historii Ufomammut, przybliżają poszczególne albumy, opowiadają o sprzęcie, koncertach i wielu innych kwestiach. Co ciekawe, w komplecie wypowiadają się również byli muzycy zespołu, nawet ci, którzy zagrzali w nim miejsce tylko przez chwilę. Ponadto, były i aktualny producent Lorenzo, Ciccio - sound lord czyli specjalista od nagłośnienia koncertowego, muzycy z innych zespołów, Lu, która wraz z Urlo i Poią współtworzy artystyczną ekipę Malleus i inni. Tak dobrze i szczegółowo zrealizowanej części biograficznej próżno szukać na DVD wielu innych, niejednokrotnie znacznie bardziej znanych kapel.

Nie ukrywam, że w odniesieniu do Ufomammut od lat brak mi krytycznego spojrzenia, ale zbierając chowające się gdzieś po kątach niedobitki obiektywizmu muszę stwierdzić, że "XV" to bardzo dobre - choć niestety dość ubogo wydane - DVD, za którym każdy fan, nie tylko Ufomammut, ale generalnie ciężkiego i psychodelicznego grania, powinien się rozejrzeć.

Szymon Kubicki