Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Spookshow International Live

Spookshow International Live - Rob Zombie

Spookshow International Live

Wykonawca:

Rob Zombie

Gatunek:

Rock

9 /10

Najnowsza koncertówka Roba Zombie "Spookshow International Live" to świetny pocieszyciel dla wszystkich fanów zawiedzionych odwołaniem ubiegłorocznego koncertu Roba w naszym kraju.

Zdecydowanie scena to naturalne środowisko dla Roba Zombie, który zawsze dba o znakomity show, a ma przy tym do zaoferowania mnóstwo niezwykle bujających i doskonale sprawdzających się na żywo hitów. Oczywiście, podstawowym mankamentem "Spookshow International Live" jest brak obrazu, ale wszyscy wzrokowcy mogą spróbować zdobyć ubiegłoroczne DVD-widmo "The Zombie Horror Picture Show". Tymczasem najnowsza koncertówka audio jest następcą wydanej w 2007 roku płyty "Zombie Live", zarejestrowanej podczas trasy promującej najsłabszy, bo najlżejszy album Roba "Educated Horses".

Od tego czasu Zombie wydał jednak dwa znacznie lepsze krążki i właśnie w ramach wojaży związanych z ostatnim "Venomous Rat Regeneration Vendor" nagrano materiał, który trafił na "Spookshow International Live". W kwestii szczegółów, booklet ogranicza się tylko do wskazania, że nagrań dokonano w USA, można zatem przypuszczać, iż nie jest to zapis jednego koncertu, choć całość została połączona idealnie.

Już od pierwszych dźwięków uwagę zwraca podstawowy i najważniejszy fakt: album brzmi rzeczywiście tak, jak materiał nagrany na żywo. To dopiero niespodzianka! Wbrew pozorom takie podejście wcale nie jest tak częste w dzisiejszych czasach, kiedy to większość koncertówek brzmi podejrzanie perfekcyjnie, jest bowiem tak długo szlifowana w studio, że traci wszelką naturalność i surowość, a tym samym właściwie wszystkie atuty występu live. Do dziś nie mam sensownej odpowiedzi na pytanie, po co rejestrować albumy koncertowe, skoro później dąży się do tego, by brzmiały jak studyjne. Może lepiej i uczciwiej po prostu wydać składankę? Na szczęście w przypadku "Spookshow International Live" takiego pytania zadawać sobie nie trzeba, co zresztą potwierdza informacja w książeczce ("100% live. No overdubs. No fixes"). A zatem jest jak jest.

Album brzmi więc niedoskonale (choć zdecydowanie nie tak, jak nagrywane telefonem czy inną suszarką bootlegi, od których Internet pęka w szwach) i znakomicie oddaje koncertowy sound. Taki, w którym słychać publiczność, dźwięk czasem potrafi zafalować albo stracić na selektywności, a wokal frontmana niekiedy załamuje się i nie zawsze brzmi idealnie czysto. Rob Zombie nie śpiewa tak, jak na płytach studyjnych. Jest bardzo dobrym, choć nie perfekcyjnym koncertowym wokalistą - wszelkie małe minusy z nawiązką nadrabia charyzmą - tym bardziej, że na scenie jest bardzo aktywny. Na "Spookshow International Live" nie próbuje niczego ukrywać, tuszować rzeczywistości i dogrywać później dodatkowych, dopracowanych w każdym calu ścieżek. To samo zresztą dotyczy reszty zespołu, w którym prym wiedzie oczywiście niezrównany John5, tworzący z Robem parę idealną. Marilyn Manson pewnie do dziś płacze na wspomnienie gitarzysty, który lata temu, uciekając z tonącego okrętu, zostawił naczelnego antychrysta Ameryki na pastwę głębokiego kryzysu twórczego.

Na szczęście Zombie nie musi zmagać się z kryzysem. Ma przecież w repertuarze nie tylko takie strzały, jak "Superbeast", "Living Dead Girl", "Sick Bubblegum", "Dragula", "Demonoid Phenomenon", "Demon Speeding" czy klimatyczny "House Of 1000 Corpses", ale również przebojowe kawałki z najnowszej płyty, jak zagrany na rozpoczęcie, ciężki i masywny "Teenage Nosferatu Pussy", "Dead City Radio" i "Ging Gang Gong De Do Gong De Laga Raga". Do tego dochodzą stale obecne w setliście kompozycje White Zombie ("More Human Than Human" i "Thunderkiss '65") oraz covery. Te ostatnie wyraźnie kontrastują z resztą zombiego materiału przez swój klasyczny rockowy charakter - zarówno poprzedzony fragmentem amerykańskiego hymnu "We're An American Band" z repertuaru Grand Funk Railroad (który również na "Venomous Rat Regeneration Vendor" brzmi jak z innej bajki) oraz "Blitzkrieg Bop", przebój The Ramones, równie dobrze i mocno podkreślający "amerykańskość" ekipy Roba.

"Spookshow International Live" to świetna, luzacka koncertówka, bo i Rob Zombie nie udaje, że tworzy ambitną muzykę wyposażoną w drugie dno. Zasadniczym celem jest tu dobra zabawa, a kawałki zespołu, oparte na świetnym groove takiej zabawy dostarczają. Dobrze, że zespół nie poddał się pokusie późniejszego szlifowania i poprawiania materiału. Dzięki temu całość brzmi jeszcze bardziej autentycznie. Przecież właśnie o to w koncercie chodzi.

Szymon Kubicki