Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Follow The Deadlights

Follow The Deadlights - Diablo Blvd

Follow The Deadlights

Wykonawca:

Diablo Blvd

Gatunek:

Rock

8 /10

W antwerpskiej ekipie Diablo Blvd sporo się ostatnio wydarzyło. Nowy kontrakt i nowe możliwości zaowocowały reedycją ubiegłorocznego krążka pt. "Follow The Deadlights".

Ten trzeci duży album kapeli miał swoją premierą w maju 2014 roku, ale wraz z niedawnym przejściem Diablo Blvd do rodziny Nuclear Blast dystrybutor zdecydował się na odświeżenie tego materiału. Było warto, ponieważ kapela tworzona przez wokalistę Alexa Agnewa, gitarzystów Andriesa Beckersa i Dave’a Hubrechtsa, perkusistę Krisa Martensa i basistę Tima Bekaerta oferuje soczysty heavy n’ southern metal z wpływami sludge, klasycznego rocka i bluesa. Najlepiej świadczy o tym właśnie krążek "Follow The Deadlights", będący moim zdaniem najbardziej dojrzałym dziełem w dziesięcioletniej historii zespołu.  

Jedenaście utworów zawartych na krążku (w tym bonusowy "Saint of Killers" niedostępny na oryginalnym wydaniu, a pochodzący z 2011 roku) eksponuje szeroką paletę możliwości kapeli z Antwerpii. Weźmy pod uwagę instrumentalny southernowy odlot pod postacią utworów "Rise Like Lions" i "Get Up 9" albo kompozycję tytułową, budzącą skojarzenia z twórczością Metalliki w pierwszej połowie lat '90 ubiegłego stulecia, czy też klasyczny wręcz rockowy hymn uwięziony w gitarach do utworu "We Are Legion", aby przekonać, że w Diablo Blvd drzemie potężny potencjał. Kapela, choć czerpie z różnych nurtów, potrafi dobrze nad tym zapanować, zachowując jednocześnie klimatyczne brzmienie właściwe czołowym przedstawicielom southern rocka.

Na "Follow The Deadlights" można też bez trudu odnaleźć szereg dynamicznych gitarowych improwizacji i zjazdów, jak choćby w drapieżnych utworach "Son Of Cain", "Fear is for The Enemy" i "Peace Won By War", aby zarazem poczuć pewien niedosyt ilością sludge’u w całym materiale. Jeśli bowiem kapela bierze nazwę ze spuścizny legendarnego Corrosion of Conformity to można oczekiwać, że wpływy wspominanego gatunku będą bardziej odczuwalne (…nawet jeśli ta nazwa wywodzi się z albumu "America's Volume Dealer" z 2000 roku).  W każdym razie fani tego gatunku powinni poczuć się usatysfakcjonowani charakterem kompozycji "End Of Time" i częściowo fenomenalnego "Inhuman" o bardzo klimatycznej sekcji gitarowej decydującej o niebanalnej strukturze utworu.

Muzycy Diablo Blvd w poszczególnych kompozycjach pozostawiają też sobie dużo autonomii, vide kapitalna partia basu w utworze "We Are Legion" lub bębnów w "Rise Like Lions" czy "Inhuman", ale za to nieco ograniczają partie solowe. Na krążku można co prawda odnaleźć kilka solówek gitarowych, ale są to na ogół krótkie uzupełnienia, aniżeli porywające fragmenty utworów. Wyjątkowo naprzeciw temu wrażeniu wychodzi solo gitarowe w kompozycji "Beyond The Veil". Całość materiału dopełnia przekonujący, dosadny wokal Alexa Agnewa, który jeśli nie jest wokalistą w Diablo Blvd to robi z siebie błazna w belgijskiej telewizji. To godne podziwu, że charakterystyczny wokalista (Michael Poulsen meets James Hetfield) potrafi skutecznie operować na dwóch tak bardzo odległych płaszczyznach wizerunkowych. Zdumienie potęguje fakt, że Agnew jest autorem wszystkich tekstów na "Follow The Deadlights", które rozdrapując ważne tematy społeczne nie należą do najlżejszych.

W sumie więc gorąco zachęcam do zapoznania się z Diablo Blvd wszystkim fanom heavy metalu i ciężkiego southern rocka. Nie ma szans, abyście się zawiedli albumem "Follow The Deadlights", którego tegoroczna reedycja może okazać się początkiem masowej popularności kapeli.

Konrad Sebastian Morawski