Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Nieumiejętnie

Nieumiejętnie - Dla Kontrastu

Nieumiejętnie

Wykonawca:

Dla Kontrastu

Gatunek:

Hip-hop

8 /10

Serce się cieszy za każdym razem, gdy na polskiej scenie pojawia się zespół nieoczywisty, oryginalny, pełen artystów, którzy jak dzieciaki w piaskownicy bawiący się dźwiękiem i inspiracjami, klecą z tego coś swojego, nową jakość.

Pod tym względem warszawski projekt Dla Kontrastu jawi się jako niezgorsza wataha urwisów. Panowie może i nie są tak zwariowani jak stalowowolski Orange The Juice, ale wystarczająco pomysłowi, by przykuć uwagę odwagą i ciekawymi konceptami. Trzon zespołu stanowią muzycy związani wcześniej z hiphopowym PRD, ale żeby nie było tak łatwo, postanowili poeksperymentować. Nazwali się Dla Kontrastu, wdziali więc kitle, udali do laboratorium i z zacięciem szalonego naukowca zaczęli majstrować. Tu pomieszali białe z czarnym, tam przybili deseczkę do plastiku i wyszedł im niezgorszy mariaż gatunków, gdzie rap flirtuje z żywym instrumentarium eksplorującym stylistykę bluesa, funku, rocka, a nawet gościnnie muzyki progresywnej. Patent sam w sobie nie nadaje się wprawdzie do rejestracji w urzędzie, bo takie mieszanki tu i ówdzie, nawet w absolutnie skrajnych odmianach, już były. Rzecz jednak w tym, że Dla Kontrastu swoja muzykę prowadzą inteligentnie i ze smakiem, na tyle ciekawie, że nawet zajadli przeciwnicy rapu powinni bastować z jadem i pomyśleć: "Hola, hola. To dobre jest".

Sęk w tym, że teksty na debiutanckim przecież albumie "Nieumiejętnie", są interesujące i bystre, a również dowcipne oraz przewrotne. Przede wszystkim zaś bogate w literackie, sugestywne opisy i niezgorsze, przekonywujące metafory (proszę uwierzyć na słowo poloniście - pod względem literackim "Nieumiejętnie" to "Nad Niemnem" rapu). Różnorakie odniesienia kulturowe i samo słownictwo jasno dają do zrozumienia, że autorzy są oczytani. Takich tekstów człowiek z ulicy nie napisze. Pod względem literackim szczególne wrażenie robi "Jezus z Polski" (gościnnie jako lektor wystąpił Piotr Fronczewski), bowiem nawet Mickiewicz nie powstydziłby się takiego trzynastozgłoskowca, choć przyznajmy, wieszcz cierpiał na permanentny brak poczucia humoru, którego z kolei w obozie Dla Kontrastu nie brakuje. Równie ciekawie prezentuje się "Waits", bo czy ktokolwiek potrafiłby lepiej w jednym zdaniu scharakteryzować liryczne zapędy Toma: "Hej, Tomie Waitsie, zaśpiewaj nam piosenkę // O śmierci, czyli o tym, jak życie jest piękne"? W zupełnie innej wadze gatunkowej startuje filozoficzny "Pielgrzym" - kawał porządnej, refleksyjnej poezji. Teksty więc jak najbardziej przekonują. Antagoniści hip-hopu, akurat w poczynaniach Dla Kontrastu, nie odnajdą swoich zwyczajowych argumentów besztających - wiem, bo sam szukałem.

Tym bardziej, że rap podbudowany jest niezgorszymi próbami instrumentalnymi. Bluesowo-funkowa "Bajka", rockowe "Z dalekich krain", bluesowy "Nowicki", punkujący na modłę Cool Kids of Death "Ślepnę". Wreszcie świetny, przestrzenny, art-rockowy "B-T", z piękną solówką gitarową na absolutnie wspaniałych plamach klawiszy i sekcji. Bardzo dobrze prezentuje się też wspomniany wcześniej "Pielgrzym", gdzie pojawia się (nie jednorazowo na płycie) saksofon i po raz kolejny rewelacyjna gitara. Równie udane wrażenie robi druga część niezwykle urodziwego utworu "Na wiatr". Wypada więc tylko uścisnąć rękę w geście gratulacji i szepnąć, że grupa powinna inwestować i nieustannie rozwijać instrumentalne zapędy, dalej eksplorować krainy innych gatunków i przenosić je na płaszczyznę własnej twórczości, tak by było tego co najmniej po równo z wokalami.

Warszawski zespół zafundował więc słuchaczom urodziwy i inteligentny debiut, wypchany dobrymi tekstami i ciekawą podbudową instrumentalną. Do tego nie można pominąć faktu, że "Nieumiejętnie" został fantastycznie wydany - trójskrzydłowy digipak z grubą książeczką okraszoną fantastycznymi i klimatycznymi grafikami. Poza tym miło jest zobaczyć teksty, w których przecinki są na właściwych miejscach, co w przypadku rodzimych, polskojęzycznych wykonawców nie jest znowu taką oczywistością. Dla wszystkich lubiących flirty gatunkowe pozycja obowiązkowa. Rzecz również dla ciekawych, jak wypadają mariaże gitarowych solówek i żywego instrumentarium z rapowanymi tekstami. Dla Kontrastu pokazują, że wypadają najmniej ciekawie. Bez wątpienia warto znać!

Grzegorz Bryk