Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Always And Forever

Always And Forever - Alient Ant Farm

Always And Forever

Wykonawca:

Alient Ant Farm

Gatunek:

Punk

6 /10

Odrodzona amerykańska załoga znów postanowiła zaserwować nam solidną porcję kalifornijskiego rocka. Słucham z przyjemnością.

"To oni jeszcze istnieją?" tak wyglądała moja pierwsza reakcja, gdy odpakowałem paczuszkę z płytami od Redakcji. Co prawda Alient Ant Farm nigdy nie ogłosili oficjalnego zakończenia/zawieszenia kariery, ale też od dziewięciu lat nie wydali żadnej płyty. Na takie zabiegi może sobie pozwolić Tool, a nie czwórka pseudo-groźnych koleżków.

Tym niemniej ucieszyłem się, że "Always And Forever" ujrzało światło dzienne. Odkąd usłyszałem ich genialny cover "Smooth Criminal" Michaela Jacksona, zapałałem do Alient Ant Farm niekłamaną sympatią. Panowie ostro przejechali się po klasyce, tworząc naprawdę ciekawą wartość dodaną.

Kilkanaście lat od tamtych wydarzeń Kalifornijczycy ciągle mają w sobie tę energię, co na przełomie wieku. Dryden Mitchell śpiewa z tym samym szaleństwem w głosie, co kiedyś, a Terry Corso sypie sympatycznymi riffami jak z rękawa. Ciężko nie wkręcić sobie do głowy takich numerów, jak "Yellow Pages", "Our Time" czy "Little Things (Physical)". Wszystkie to skończony materiał na koncertowe hiciory.

Alien Ant Farm ciągle wie, jak stworzyć punkową balladę ("American Pie"), nie waha się sięgać po grzecznie podaną elektronikę ("Let Em Know"), nie ucieka od porównań z The Offspring ("Better Weather"). Słowem - prezentuje formę, która pozwoliła "ANThology" oraz "TruANT" wedrzeć się do czołówek list sprzedaży po obu stronach Oceanu Atlantyckiego.

Nie ma co jednak udawać, że w ich muzyce pojawia się choć odrobina oryginalnych dźwięków. Wszystko, co znajduje się na "Always And Forever" zostało zagrane przez samych Amerykanów już niejednokrotnie. Ale jakoś nie mam serca mieć im tego za złe. Panowie wypracowali sobie styl, który pozwolił im dotrzeć na szczyty i to właśnie takiej płyty oczekiwali od nich słuchacze. Czy powtórzy sukces poprzedniczek? Nie sądzę. Cieszę się jednak, że znów są na fali. Po cichu marzę o tym, by zobaczyć ich na żywo…

Jurek Gibadło