Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / The Kindest of Deaths

The Kindest of Deaths - J.D. Overdrive

The Kindest of Deaths

Wykonawca:

J.D. Overdrive

7 /10

Nowa płyta i autorskie piwo - J.D. Overdrive wiedzą, jak zwrócić na siebie moją uwagę.

Śląska ekipa jest jednym z przodowników głoszenia w Polsce chwały żarzącego się słońcem z południa USA metalu, przysypanego odrobiną kamieni. Szanuję ją jednak nie tylko za uderzenie na płytach, lecz również za koncerty, grane najczęściej w niewielkich, pachnących podziemiem klubach, które wręcz rozsadzają swoim soundem i energią.

Z zadowoleniem informuję, że na nowym krążku kapeli, "The Kindest Of Deaths" wreszcie udało się odtworzyć koncertowe brzmienie zespołu. Mięsiste, nieco przybrudzone, kapitalnie bujające. Wyróżnia je przede wszystkim gra sekcji rytmicznej, pełna gruzu i zmian klimatu (patrz choćby "The Lesser Evil"). To właśnie za szarpanie flakami przy użyciu basu i perkusji pokochałem southern metal i sądzę, że nie jestem w tym uczuciu odosobniony.

Kolejnym elementem charakterystycznym dla "The Kindest Of Deaths" jest - mam wrażenie - więcej czystych wokali Wojtka Kałuży. Oczywiście, facet wciąż prawidłowo się wydziera, szczególnie w refrenach ("Demon Days", "The Fury In Me", "Crippled King"), ale chętniej sięga po łagodniejszy śpiew, który takim kawałkom, jak "The Greater Good" czy "A Painful Reminder" dodaje charakteru i ubarwia grę J.D.

Z kolei Michał Stemplowski, oprócz tradycyjnego dowalania do pieca sążnistym riffem (najbardziej sympatyzuję z tym z "The Lesser Evil"), stara się częściej grać klimatycznie, by nie powiedzieć bluesowo. Najlepszym dowodem są dwie miniatury instrumentalne umieszczone na "The Kindest Of Deaths" - "Wreckage, Part I" oraz "Seeds And Stones". Bez obawy, zagrywki te stanowią tylko chwilę oddechu przed kolejnym uderzeniem.

Z tej mnogości muzycznych doznań wyłania się obraz zespołu dojrzałego, który wie, że na solidnym łupnięciu świat się nie kończy i by mocniej zaatakować ucho słuchacza trzeba je najpierw dyskretnie wypełnić miodem.

PS: jak wspomniałem na wstępie premierze świeżego krążka J.D. Overdrive oraz trasie koncertowej towarzyszy wypuszczenie piwa The Kindest Of Ales, które dla ekipy uwarzył browar Reden ze Świętochłowic. To bardzo solidne AIPA - kto lubi piwną rewolucję, na pewno będzie zadowolony, a kto dopiero będzie ją odkrywał, dostanie do rąk jej świetną wykładnię. Polecam!

Jurek Gibadło