Kup Magazyn Gitarzysta

Axiom - Infernal War

Axiom

Wykonawca:

Infernal War

Gatunek:

Black metal

8 /10

"Hosanna! Hosanna w piekle!". Po kilku latach milczenia Infernal War powrócił z trzecim długogrającym albumem.

Od poprzedniego krążka "Redesekration" minęło już osiem lat, przerywanych od czasu do czasu bardzo dobrymi mniejszymi wydawnictwami w postaci EPki "Conflagrator" i "Transfigurations", czyli splitu z Kriegsmaschine. Nie spieszyli się panowie z Infernal War z dostawą nowej partii piekielnych wyziewów, wcześniej swój album wydali nawet partnerzy ze wspomnianego splitu, którzy milczeli jeszcze dłużej. A przecież dziś polska blackmetalowa scena wygląda już nieco inaczej niż w minionej dekadzie. Poziom jest zaprawdę wysoki, niektóre kapele okrzepły, powstało sporo nowych, również tych, które bez kompleksów biorą się za bary z bardziej powykręcanymi odmianami gatunku i na tym polu są w stanie rywalizować z najlepszymi. Przez chwilę - biorąc pod uwagę zawartość "Transfigurations" - można było odnieść wrażenie, że również Infernal War ostrożnie bada nowy grunt, nieco zwalniając i wprowadzając do swej szaleńczo szybkiej twórczości więcej przestrzeni.

Okazało się, że choć udany, był to jednak jednorazowy i raczej nieśmiały wyskok. Zespół tytułując swój nowy album 'aksjomat' zdaje się jednoznacznie wskazywać, że oto powrócił Infernal War prawdziwy, taki jaki mieliśmy okazję poznać na wcześniejszych płytach. Wściekły, wkurwiony i bezlitosny, uderzający z impetem tornada, które przemeblowuje domy, przesadza drzewa i przeparkowuje samochody. A może aksjomatyczny Infernal War to taki, który nie musi niczego nikomu udowadniać, który robi po prostu to, co potrafi najlepiej i nieszczególnie przejmuje się trendami nakazującymi być 'avant' albo chociaż 'post'. Dla tej kapeli liczy się przede wszystkim konkretna napierdalanka w myśl najlepszych wzorców ustanowionych lata temu. W końcu black metal to nie rurki z kremem, tylko wojna, czyż nie?

Co ciekawe Infernal War zdaje się od czasu do czasu puszczać oko do słuchaczy, mówiąc "patrzcie, moglibyśmy kombinować bardziej, ale nam się nie chce". Doskonałym przykładem jest tu podany na start "Coronation", jeden z bardziej urozmaiconych kawałków na płycie, który miesza tempa, nie stroni od klimatu i zaskakuje krótką, wybuchową solówką, podobnie zresztą jak "Into Dead Soil". Z kolei "Militant Hate Church" ma w sobie sporo deathmetalowych pierwiastków podanych na sposób szwedzki, doskonała jest chwytliwa, środkowa część "Eater of Hope", a "Paradygmat" udowadnia (choć właściwie nie ma tu czego udowadniać, bo zrobili to już inni), że język polski sprawdza się w black metalu lepiej niż w jakimkolwiek innym gatunku ciężkiego grania. Podobne smaczki porozsiewane są właściwie w każdej kompozycji, bo "Axiom" to materiał świetnie skrojony, ale raczej rzadko przebijają się one przez nawałnicę gitar i monolit prującej jak bolid perkusji Stormblasta.

Zespół ani na chwilę nie traci na brutalności, intensywności i jednolitości przekazu, i zapewne właśnie taki był jego zamiar. Pod tym względem "Axiom" to bezpośrednia kontynuacja dwóch wcześniejszych albumów, więc komu nie odpowiadała przyjęta już na samym początku stylistyka Infernal War, ten raczej nie przyswoi sobie również jego nowej odsłony. Z kolei fani zespołu z pewnością nie powinni się rozczarować, a przy takiej częstotliwości wydawniczej kwintetu nie będą również znużeni, choć płyta nie zaskakuje i bazuje na znanych patentach. "Axiom" to po prostu konkretna dawka wściekłego, blackmetalowego wymiotu, ze wszystkimi plusami i minusami tej stylistyki. U mnie zdecydowanie dominują plusy.

Szymon Kubicki