Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Strangelivv

Strangelivv - Olivia Anna Livki

Strangelivv

Wykonawca:

Olivia Anna Livki

Gatunek:

Indie pop

8 /10

Właściwie Olivia Anna Schnitzler. Polka po mamie, Niemka po tacie. Wokalistka, kompozytorka, autorka tekstów, basistka, aranżerka, producentka i reżyserka.

Supportowała Lenny’go Kravitza, realizowała interesujące projekty filmowe, powaliła na kolana publiczność i jury "Must Be The Music" (Kora Jackowska nazwała ją "objawieniem"), a przede wszystkim koncertowo zdobywała serca fanów m.in. w Nowym Jorku, Berlinie, Londynie i Tokio. Dodajmy do tego jeszcze tworzenie wyjątkowych utworów, debiutancką płytę i otrzymamy wizerunek postaci nieszablonowej. Czy nowy krążek Olivii jest równie interesujący, co jej dotychczasowa twórczość?

Odpowiedź brzmi - tak! Już samo nawiązanie tytułu tej płyty do filmu "Dr Strangelove" Stanleya Kubricka sugeruje nam, że z pewnością będziemy mieli do czynienia z treściami, stanowiącymi doskonałą alegorię społecznego niezadowolenia z rozmaitych sytuacji w kraju i poza jego granicami. Weźmy politykę, kulturę, kryzys męskości oraz ekstremizm wszelkiej postaci, a następnie zapakujmy to wszystko do jednego worka z napisem "przekaz", zwiążmy sznurkiem zwanym "ironią", przyozdóbmy wstążką "sarkazmu" i wyrzućmy w świat, by ludzkość mogła cieszyć się lżejszą formą czarnej komedii. Czarnej, bo wbrew pozorom tematyka w zabawny i prowokacyjny sposób poruszana przez Olivię jest poważna. Mentalny upadek pewnej części społeczeństwa, notorycznie mylącej zdrowy rozsądek z emocjonalną nadgorliwością, mroczna strona portali społecznościowych, problemy w relacjach damsko-męskich, wojna i dominacja absurdu we współczesnym świecie, konflikt cywilizacji Wschodu i Zachodu, a także bliskie naszym braciom mniejszym (czyt. młodszym) tematy korpo-warszawki, a co za tym idzie, również dylematy w stylu "co ja będę robił po studiach, skoro pracy nie ma, a jeśli już, to tylko za darmo" - tak właśnie  przedstawia się warstwa liryczna "Strangelivv". Nie zawsze dosłownie, lecz kto ma uszy i rozum aktywny, ten usłyszy i zrozumie przekaz, jaki artystka zawarła w 11 utworach, które znalazły się na tym albumie.

Równie ciekawie jest w przypadku brzmienia "Dziwacznej Livki". Patetyczne "Enter" i "Graduation Day" czarują wzniosłością podczas, gdy energetyczne "Geek Power" oraz "Exploitation" zapraszają nas w zaczarowany świat muzycznego szaleństwa. "Internet Is A Weapon", "H Bomb", a także "Sheldon Cooper (One)" brzmią z kolei, jakby przy ich produkcji maczali palce Liam Howlett i Jules De Martino. Post punkowy "Free World" nie zachwyca aż tak bardzo, jak klimatyczne "Warsaw", "Kathleen" oraz "Subways" (mój faworyt). Gdyby połączyć echa dokonań Kate Bush, M.I.A., Talking Heads, The Thing Things i The Prodigy (nie bez kozery kilka linijek wcześniej wspomniałem o członkach tych dwóch kapel), powstałoby coś na kształt właśnie tego longplaya.

Całość dopełnia wizerunek Olivii, która nie boi się używać swojego ciała do opowiedzenia o międzykulturowych konfliktach (na jednym ze zdjęć, wokalistka odziana w kusy strój i czarczaf siedzi na rakiecie, zaś na okładce widzimy ją z charakterystycznym pióropuszem na głowie). Wdzięk, eklektyzm i natura inteligentnej prowokatorki - cóż więcej mógłbym tu dodać?

Suchar na sam koniec - czym się różni Olivia Anna Livki od Madonny? Tym, że poza byciem oportunistką, dostała też od natury muzyczny talent.

Elvis Strzelecki