Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Burden Brought By Whispers

Burden Brought By Whispers - Obsidian Mantra

Burden Brought By Whispers

Wykonawca:

Obsidian Mantra

7 /10

Przy okazji tej premiery, można nieśmiało zapytać, czy aby nie narodził się młodszy brat Blindead - prawda, młodzian nie do końca jeszcze ukształtowany, właściwie to raczkujący i pozbawiony doświadczenia tworu dojrzałego, ale bez wątpienia znakomicie rokujący.

Bo czwórka muzyków wchodzących w skład Obsidian Mantra, na debiutanckim "Burden Brought By Whispers" - trochę jednak zbyt skromnie nazywanym EPką, w istocie będącym bardziej mini-albumem, bo to 5 utworów o łącznej długości 30 minut - zapędza się w klimaty niewątpliwie bliskie Blindead z czasów sprzed "Absence", a najbliższe "Devouring Weakness". To pewna mieszanka, którą trzeba by spiąć klamerką nowoczesnego bądź alternatywnego metalu, bo pobrzmiewają tu echa zarówno doom jak i sludge, można by się pokusić także o wskazanie elementów djentu i groove metalu, a nawet metalu progresywnego. Ta całkiem spora nawałnica gatunkowych szufladek jasno wskazuje, że Obsidian Mantra to grupa przede wszystkim nieoczywista, i z takim stawianiem sprawy nie godzić się nie sposób.

Druga sprawa to swoiste łączenie doprawdy masywnego, tłustego i bez wątpienia startującego w wadze ciężkiej metalu z fragmentami mocniej atmosferycznymi i lirycznymi, może nawet w duchu kapeli Mikaela Akerfeldta, choć po raz kolejny stawiałbym raczej na Blindead. Bez wątpienia Obsidian Mantra skupia w swoich szeregach muzyków uzdolnionych, choć wciąż nieopierzonych. Doskonale spisuje się Kacper Kajzderski (na albumie przedstawiany jak "Kajzdersji"), którego growling jest odpowiednio rozjuszony a śpiew czysty wystarczająco liryczny i głęboki; dobrze brzmi tłusty, niski bas uroczej Marii Ewy Bryłki; a niezłym warsztatem popisuje się bębniarz, Mateusz Witan. Gitary Kajzderskiego i Rafała Porwiha (na płycie wydrukowanego jako "Porwigh") serwują świetne, walcowate, sludgeowe i doomowe riffy urozmaicane momentami zarówno czystych gitar jak i interesujących zagrywek z delikatnym sznytem "progresywności". Nieopierzoność instrumentalna wynika tu nie z niedojrzałości czy braku instrumentalnych umiejętności, a zbytniej poprawności, a w dalszym rozrachunku, przykładania zbyt dużej wagi do gatunkowych szablonów.

Rzecz ostatnia to chyba nieco zbyt płaskie brzmienie, bo gdy się wsłuchać, to nie czuć w muzyce przestrzeni (na drugim planie panuje permanentna cisza) - szczególnie w początkowych fragmentach "Burden Brought By Whispers", którym poskąpiono też nieco tłustości i mięsistości w gitarach. Im dalej w album, tym robi się ciekawiej i coraz lepiej to brzmi, a apogeum następuje przy "Left No Stone Unturned" i bezkompromisowym "Addiction Process". I właściwie wszystko, czego Obsidian Mantra w chwili obecnej potrzebuje to właśnie odpowiedni mastering, który wypełniłby ową lukę na drugim planie i przydał muzyce jeszcze więcej brutalności w brzmieniu, choć i tak jest całkiem agresywnie, a biorąc pod uwagę wiek muzyków i sam fakt, że przecież "Burden Brought By Whispers" to debiut, z czasem te mankamenty zostaną bez wątpienia z poczynań grupy wyplenione.

I tak, młodszy brat Blindead to kawał potężnego, brutalnego i masywnego metalu, którym powinien zainteresować się każdy wielbiciel sceny modern-, post- i doom metalowej. Obsidian Mantra bez cienia wątpliwości jeszcze na tym poletku powojuje. Zresztą, każdy może się o poziomie wydawnictwa przekonać na własne uszy, bo raz, że grupa chce grosze za fizyczną wersję "Burden Brought By Whispers", a dwa, że udostępniła materiał do darmowego odsłuchu na youtube.

Grzegorz Bryk