Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Tam gdzie nie ma echa

Tam gdzie nie ma echa - Buenos Agres

Tam gdzie nie ma echa

Wykonawca:

Buenos Agres

9 /10

Na pierwszym longplayu zespół Buenos Agres odnalazł swoją muzyczną tożsamość.

W przypadku EPki "Buenos Agres", która była punktem startowym, zarysowującym ścieżki, jakimi może podążyć zespół, wybór zarówno języka tekstów, jak i określenie brzmienia, nie były do końca jednoznaczne. W przypadku longplaya jest tak, jak się spodziewałem. Mamy do czynienia z polskojęzycznym i spójnym brzmieniowo albumem.

Na tle kompozycji szczególnie wyróżniają się "Do S. (EKG)" oraz "Tu i Teraz" z EPki. To na nowo zaaranżowane i zrealizowane utwory, które z jednej strony są bardzo podobne do pierwowzoru, a z drugiej - bliskie klimatowi i brzmieniu "Tam gdzie nie ma echa". Spośród nowego materiału, na szczególną uwagę zasługuje m.in. "Szept", "Prośba", czy "Supernowa". To za sprawą warstwy lirycznej, za którą niezmiennie odpowiedzialna jest Anna Mysłajek, utwory te stanowią muzyczną wędrówkę duchową, w głąb siebie.

Z każdym kolejnym odsłuchem, album ujawnia swoje walory w postaci istotnych wstawek, czy niuansów, m.in. partii klawiszowych nowego członka zespołu, Pawła Fabrowicza. W Buenos Agres prezentuje on swoje drugie muzyczne oblicze, różniące się nieco od dokonań, z jakich znany jest z progresywnej formacji Lizard. Niedługo po wydaniu EPki, do zespołu dołączył również Łukasz Pocha, DJ. Nie tylko bardzo umiejętnie zagospodarował przestrzeń na płycie, nadmiernie jej nie zagęszczając, ale również miał swój wkład w realizację i montaż teledysków do utworów "Coraz Mniej" oraz "Prośba". Gościnny, ale za to bardzo istotny udział w rejestracji utworu "Prośba" miał Szymon Jakubiec, który odpowiedzialny był za wspaniale współgrającą ze stylistyką Buenos Agres partię wiolonczeli.

"Tam gdzie nie ma echa" to album ambitny, dopracowany zarówno pod względem warstwy muzycznej, jak i lirycznej oraz - co ważne - nienachalny. Wydaną dwa lata temu EPkę podsumowałem słowami: ''W debiutanckiej EPce rodaków można dostrzec innowację i świeżość. Śmiem przypuszczać, że longplay będzie stał na równie wysokim, jak nie wyższym poziomie […]. Jest dobrze, a nawet bardzo.'' Tymczasem longplay stoi na bardzo wysokim poziomie. Nasuwa się również pytanie, czy i tym razem jest dobrze. Jest rewelacyjnie.

Wojciech Margula