Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / The Ride Majestic

The Ride Majestic - Soilwork

The Ride Majestic

Wykonawca:

Soilwork

Gatunek:

Metal

6 /10

Szwedzi z Soilwork wyraźnie się pogubili. O ile epka, wydana niedługo po premierze "Living Infinite" dawała cień nadziei na to, że panowie wrócą do zwartych, nieprzekombinowanych form, tak to, co słyszymy na "Ride Majestic" jest powrotem do poprzedniego longplaya.

Nie zrozumcie mnie źle, to nadal ten przebojowy, dość brutalny Soilwork, aczkolwiek nieco zagubiony. Rozmach poprzedniego albumu, ilość pomysłów, a co za tym idzie mnogość utworów, nadal odbijają się czkawką, jak mniemam nie tylko słuchaczom. Dlatego dziwi mnie ślepe podążanie tamtą drogą. W związku z tym, ocena "The Ride Majestic" jest mocno obniżona ze względu na kurczowe trzymanie się nieco pokracznej mikstury prog i melodyjnego death metalu, a jak wiemy, w tym ostatnim grupa sprawdza(ła) się najlepiej.

Eksperymenty w przypadku Soilwork powinny kończyć się na mariażu z elektroniką. A tu proszę, żeby było ciekawiej do współpracy zaproszono muzyków okraszających utwory pianinem i wiolonczelą, a nawet metalcore’owych wokalistów (Pascal Poulsen oraz Nathan Biggs). Zupełnie niepotrzebnie, bo w rdzennej metalowej formule panowie radzą sobie doskonale, o czym chyba zapomnieli. Ów rzekomy rozwój i nagranie "opusu magnum", albumu innego niż pozostałe, zwyczajnie im nie wyszedł. Nie dlatego, że nie czuć chemii między muzykami, bo w tym wypadku grupa rzeczywiście jest w doskonałej kondycji, a z racji na cholerną długość albumu. Pięćdziesiąt minut z nowym Soilwork męczy i mimo kilku absolutnie genialnych strzałów, jak "Death in General" (heavy metal!) czy wściekłego, podsycanego blackmetalowymi inklinacjami "The Phantom", nie czerpię radości z "The Ride Majestic".

Tu dochodzimy do sedna całego albumu. Forma muzyków z naciskiem na Bjorna Strida (patent z czystymi wokalami przy blastach nadal robi na mnie największe wrażenie), jest wysoka jak nigdy, ale klasowych utworów jak na lekarstwo. Zalecam posłuchanie swoich starszych płyt, może niekoniecznie "Stabbing The Drama", ale jest do czego wracać i na czym się wzorować. Zjadanie ogona im nie grozi, ale ten rozstrzał stylistyczny i granie progresywnie (na siłę) zdecydowanie im nie wychodzi.

Najbardziej wytrwali fani Soilwork dadzą tej płycie co najmniej jedną szansę. Niedzieli słuchacze melodyjnego death metalu sprawdzą ten materiał, ale wątpię, żeby nagle zostali fanami Szwedów. Ja póki co pozostaję w fazie szoku. Jeszcze przyjdzie czas na ekscytację.

Grzegorz "Chain" Pindor