Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Crosseyed Heart

Crosseyed Heart - Keith Richards

Crosseyed Heart

Wykonawca:

Keith Richards

Gatunek:

Blues rock

8 /10

Nowej płyty The Rolling Stones najpewniej w tym stuleciu się nie doczekamy, ale w sumie po co nam ona, gdy Keith Richards nagrywa takie "solówki"?

Kilka ostatnich płyt Stonesów to dla mnie - z całym szacunkiem - pozycje średnio udane. Brak w nich tego pierwotnego bluesowego drive'u, z którego przecież słynna brytyjska grupa wyrosła.

Keith Richards na swojej trzeciej solowej płycie (uwierzycie, że to dopiero "trójka"?!) bierze się za bary z tamtym okresem i serwuje nam krążek pełen lirycznego piękna ojca muzyki rozrywkowej. Dostajemy tu właściwie cały przekrój tego stylu: od pierwotnego, przypominającego czasy Delty Missisipi "Crosseyed Heart", poprzez teksańską balladę "Robbed Blind", skończywszy na zeuropeizowanym rockerze "Something For Nothing".

Osobną kwestią jest wokal Keitha, którego przecież na płytach Stonesów zbyt często nie słuchać. Tutaj Richards jest na pierwszym planie. Słychać w nim hektolitry alkoholu i tony wypalonych papierosów, ale fakt ów tylko nadaje "Crosseyed Heart" uroku. Tu autor chrypi jak Bob Dylan, gdzie indziej mamrocze niczym Mark Knopfler, by w zaskoczyć delikatnym, chłopięcym wręcz śpiewem w reggae "Love Overdue".

Warto podkreślić, że z Keithem omawianą płytę nagrywała grupa równie doświadczonych życiem muzyków, wśród których średnia wieku znacząco przekracza 60 lat. Znać jednak warsztat wyjadaczy, którzy z lekkością ogarniają każdy temat, zarówno melancholijny ("Goodnight Irene""), jak i pełen rockowego zadziora ("Heartstopper" i "Substantial Damage").

Cieszy, że w każdej stylizacji stary wyga i jego koledzy wciąż brzmią jak młodzieniaszkowie. Richards zasuwa znakomity riff za riffem czy to na elektryku, czy na gitarze akustycznej. Jeśli nie wierzycie, że rock'n'roll i blues konserwują, przesłuchajcie "Crosseyed Heart". Też chciałbym tak grać za jakieś 45 lat...

Jurek Gibadło