Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Zipper Down

Zipper Down - Eagles of Death Metal

Zipper Down

Wykonawca:

Eagles of Death Metal

Gatunek:

Rock

7 /10

Szykujcie biodra do tańca. Mistrzowie imprezowego rock’n’rolla wracają by zabrać was na najlepszą gitarową balangę tego roku.

Wszyscy, którzy kiedykolwiek zetknęli się z Eagles of Death Metal, czyli jajcarskim obliczem muzyki lidera Queens Of The Stone Age Josha Homme’a i jego najlepszego kumpla Jesse Hughesa, wiedzą czego spodziewać się po "Zipper Down". To pełen luzu rock’n’roll, który ma wylane na współczesne trendy, a jego cel jest jeden - dać słuchaczowi świetną zabawę.

Może najnowszy krążek duetu nie jest aż tak hitowy jak dwa pierwsze - "Peace Love Death Metal" i "Death by Sexy", to jednak po 7 latach przerwy w wspólnym nagrywaniu dostajemy od Josha i Jessego prawdziwą kopalnię przebojowych kawałków.

Zaczyna się od zapożyczonego z solowej płyty Hughesa "Complexity" - wybuchowej mieszanki klasycznego riffu z lat '60, funkowej sekcji rytmicznej, dęciaków i klawiszy rodem ze złotej ery disco. Równie przebojowe jest "Silverlake", satyra na hipsterów z Los Angeles. "Got a Women" to dwuminutowa, garażowa jazda bez trzymanki. Głupiutkie, balladowe "I Love You All The Time" rozbraja francuskim Jessego i riffem a’la "I Set by The Ocean" z ostatniej płyty Queens of the Stone Age. Klimat krążka QOTSA sprzed dwóch lat przywołuje też psychodeliczne “Skin Tight Boogie".

Jedynym zarzutem (?) jaki mam do "Zipper Down" jest to, że najlepszą piosenką na płycie jest… genialny cover "Save a Prayer" grupy Duran Duran. Kapitalny, brzmiący prosto jak z dancingu sprzed ponad trzech dekad wokal Hughesa, no i ten przepiękny, przywołujący słynne "Desert Sessions" riff w refrenie.

Żywiołem Eagles of Death Metal są koncerty. Po tym jak wymietli na tegorocznym Openerze, nie mogę się doczekać ich listopadowego, klubowego występu w Katowicach. Kawałki z "Zipper Down" zabrzmią tam za pewne jeszcze lepiej niż na płycie.

Maciej Pietrzak