Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Demon i karzeł

Demon i karzeł - OCN

Demon i karzeł

Wykonawca:

OCN

Gatunek:

Rock

6 /10

Pamiętam, kiedy niespełna 10 lat temu leczyłem swoje młodzieńcze złamane serce przy dźwiękach "To wszystko czego chcesz" zespołu Ocean.

Minął jakiś czas, a w grupie ze starego składu pozostał jedynie wokalista, co w konsekwencji odbiło się na jej nazwie (obecnie OCN). Na szczęście nie zmieniło się to, co najważniejsze - jakość muzyki.

Po interesującym "Waterfall" pojawia się "Demon i karzeł". Tym razem mamy do czynienia z powrotem do polskich tekstów, stanowiących siłę wrocławskiego tria. Rozpoczyna się tytułowym "Demonem i karłem". Mocne gitary i charakterystyczny wokal Macieja Wasio przypominają, że hard rock nad Odrą ma się całkiem nieźle. Potwierdza to również numer dwa czyli "Koniec", a także przepełnione gniewem "Wyrwać", "Wyścigowe psy" oraz "Pasożyt". Chwila wytchnienia (choć nie do końca) czeka nas w "Tam i tu". "Na zawsze", jak również "Migotanie" (gościnnie Miodu z Jamala i Skubas) mają w sobie klimat kalifornijskich bandów z początku obecnego stulecia. Słuchanie tych utworów pozwala bowiem powrócić do czasów nastoletniego buntu, kiedy to człowiek pragnął założyć zespół i tworzyć piosenki o kruchej stronie swoich emocji, jednocześnie wzbudzając zachwyt atrakcyjnych rówieśniczek. "Dom", "Posągi z papieru" i "Na oślep" to przypomnienie sentymentalnych klimatów rodem ze wspomnianego w pierwszym akapicie "To wszystko czego chcesz", a kończący krążek "Nie czuję nic" to właściwie przyjemna, choć niewiele wyróżniająca się na tle pozostałych kompozycja.

Można chwalić ten krążek za doskonałą produkcję i brzmienie, ale podstawowym elementem stanowiącym o jego wyjątkowości są "zaangażowane" teksty. Nie ważne, czy Maciek śpiewa o krwiożerczym systemie współczesnego świata, poszukiwaniu prawdy czy miłości - w tych słowach czuć bowiem autentyczność, której brakuje wielu wykonawcom tego nurtu. Nie ma rewolucji, ale czy takowa jest rzeczywiście potrzebna? Wystarczą przecież dobre utwory, a historia dalej napisze się sama.

Elvis Strzelecki