Kup Magazyn Gitarzysta

Grow - Chon

Grow

Wykonawca:

Chon

7 /10

Z zespołami, które z założenia tworzą muzykę dla muzyków, często bywa tak, że szybko stają się tworami dla bardzo hermetycznego grona odbiorców, stając okoniem wobec wymagań przeciętnego odbiorcy.

Nie przeczę, techniczne granie zawsze cieszyło się uznaniem bardziej wysublimowanego odbiorcy, ale pamiętać trzeba, że o sukcesie nie przesądzają same umiejętności, ale jakość kompozycji. W przypadku obu tych elementów, u Chon postawić można ogromny znak równości. Nawet dla słuchacza nieobeznanego w dzisiejszym prog rocku/metalu stanowić będą nie lada ciekawostkę z którą trzeba się zapoznać.

Gdyby Chon zaczęli swoją karierę nieco wcześniej, być może podali by sobie rękę z Chimp Spannerem i dziś byliby potęgą prog/fusionowego grania. Stało się jednak inaczej i podopieczni Sumerian Records, najmniej metalowi w całym katalogu, podążają własną ścieżką, od czasu do czasu zbaczając na psychodeliczne tory. Zaczynali jako zespół instrumentalny, by z każdym kolejnym wydawnictwem pójść w stronę Cynicowej narracji, co nie ukrywam, mocno łechcze moje progowe ego. Zresztą, Cynic jest dobrym punktem zaczepienia dla zrozumienia całej twórczości Chon. Owszem, gitarowe popisy stanowią trzon twórczości muzyków z San Diego, ale jest w tym dusza, flow i przystępność porównywalna do "Muse", dziecka zeszłorocznej sensacji Polyphia.

Swoją drogą, element, zwłaszcza dla djentowej braci często zbyt dynamiczny, czyli brzmienie, stanowi najjaśniejszy punkt "Grow". Nie genialny songwriting (jak na prog utwory są dość krótkie i wbrew pozorom łatwe do zapamiętania), nie tytaniczna praca sekcji rytmicznej (gościnnie w dwóch utworach Matt Garstka z Animals As Leaders), a ciepłe, wyważone brzmienie, gdzie klawisz, gitara, bas i opętańcza perkusja są ze sobą w doskonałej symbiozie. Jedynie wokal, dla wielu kompletnie niepotrzebny, nieco psuje odbiór debiutu Chon, aczkolwiek wydaje mi się, że "Echo" i "Can’t Wait" miały być singlami, co za tym idzie, musiały się czymś wyróżniać. Kto lubi obecnie już nieistniejący Cynic z pewnością "łyknie" obie kompozycje, głównie ze względu na wokale (bez vocodera!).

Tak więc, podsumowując: Chon na tle dziesiątek prog rockowo/metalowych projektów wybija się ponad gatunkową przeciętność. Kwartet tworzący ten nietuzinkowy zespół ma przed sobą przyszłość, pytanie tylko na ile rynek pozwoli im rozpostrzeć skrzydła. Na razie na tle innych tegorocznych wydawnictw, "Grow" to nieprzeładowana treścią perełka.

Grzegorz "Chain" Pindor