Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Superfancy

Superfancy - Dla Kontrastu

Superfancy

Wykonawca:

Dla Kontrastu

Gatunek:

Alternatywa

7 /10

Bardzo sympatyczną drogę obrała grupa Dla Kontrastu. Już debiutancki krążek "Nieumiejętnie" zwiastował, że panowie swoje ambicje mają, uciekają w niebanalność, poszukują własnej, oryginalnej tożsamości na szerokiej scenie polskiej muzyki.

Dla Kontrastu łączy rapowane teksty z żywymi instrumentami, a na EPce "Superfancy" doskonale słychać, że grupa coraz mocniej się w to instrumentalne granie wkręca, rap zaś często dryfuje w kierunku śpiewu i melorecytacji. To niejako naturalna kontynuacja tego co w obranej stylistyce zespół zapoczątkował na "Nieumiejętnie", choć jeszcze nie eksplorował terenu tak odważnie. Teraz to pierwszorzędni odkrywcy, Indiana Jones muzyki, bowiem poczynania instrumentalistów rozrosły się do doprawdy imponującej skali i przestały robić jedynie za podkład dla tekstów Drozdowskiego, niejednokrotnie kradną utwór i wychodząc na pierwszy plan, bo są tu świetne linie basu, multum popisów perkusyjnych, no i gitarowe solówki (może jeszcze nie najlepsze, wydaje się, że Nowakowski więcej uwagi dla solowych partii przykładał na "Nieumiejętnie", przynajmniej takie ma się wrażenie wspominając świetne popisy z "Na wiatr" z debiutu).

Wyznacznikiem jakości i stylistyki grupy jest utwór "Krzyknęło", łączący w sobie wszystko co najlepsze ma do zaproponowania Dla Kontrastu. Ośmiominutowy numer zachwyca od pierwszego uderzenie perkusji (przypomina się "Painkiller" Judas Priest), ciągnie go charakterystyczny dla Tomasza Nowakowskiego gitarowy riff podchodzący pod funk rock, angażuje świetnym, inteligentnym tekstem, interesuje zwolnieniem tępa i czaruje niepokojącym pianinem jakby rozmawiającym z perkusją (teraz bębniącą trochę jak w "Time" Floydów), a wreszcie zmienia się w instrumentalne szaleństwo. Kto wie, czy panowie po tak imponującym kompozytorsko i tekstowo numerze, w niedalekiej przyszłości nie będą zainteresowani stworzeniem klasycznego w formie koncept albumu - przedsięwzięcie byłoby to doprawdy na wielką skalę.

Warstwa liryczna poczynań Dla Kontrastu to zresztą temat na osobny akapit, bo Adam Karol Drozdowski robi kawał dobrej poezji - nieprzypadkowo używam słowa "poezja". Potrafi być dowcipny (jak w ociekającym humorem, flirtem i erotyzmem "Porno"), zbuntowany ("Barykady" to nadspodziewanie trafny protest song zmarnowanego pokolenia urodzonego w latach 80, dodatkowo chwytliwy - przy większej reklamie murowany hicior) czy refleksyjny (tu za przykład może posłużyć mocno angażujący emocjonalnie "Krzyknęło"). Są to teksty mądre, przemyślane, czasem zabawne innym razem poważne, niektóre frazy wręcz zachwycają i wzbudzają ciarki na plecach, inteligentne a przede wszystkim trafne, kąśliwe i dobrze napisane.

Obraz "Superfancy" burzą nieco dwie anglojęzyczne piosenki. "Tides & Superfancy" ma całkiem niezły refren i świetną warstwę instrumentalną, ale angielski tekst zdaje się być zbędny (powiedzmy sobie szczerze, amerykański rap ma tak bogatą tradycję, że ciężko, by Polacy rzeczywiście coś ciekawego na tym poletku zmajstrowali). Angielszczyzna lepiej wychodzi w "Take-Off", gdzie melorecytację Drozdowskiego wzbogaca gościnny śpiew Leny Witkowskiej i wychodzi z tego prawdziwa, przybrudzona na modłę Nicka Cave'a petarda.

Pięć utworów oddali panowie z Dla Kontrastu w ręce słuchacza na "Superfancy", każdy z nich unaocznia ile grupa potrafi, a jednocześnie staje się reprezentantem innego stylu w stylistyce zespołu. Jest bowiem dowcip ("Porno"), bunt ("Barykady"), zaduma ("Krzyknęło"), przebój ("Tired&Superfancy") i eksperyment ("Take-Off"). Różne oblicza zaprezentowane w ciągu nieco ponad 25 minut. Idealna prezentacja kapeli. Do tego EPka pokazała, który ze szlaków Dla Kontrastru wybrali, a postawili na ewolucję instrumentarium, które nieustannie się rozrasta i gospodaruje coraz większą część utworów. Taka droga może się podobać, bo świadczy o zaangażowaniu, poszukiwaniu własnego miejsca na scenie, nie rozglądaniu się za łatwymi rozwiązaniami, a wreszcie o muzycznej tożsamości zespołu, który jest na etapie tworzenia własnego, rozpoznawalnego brzmienia. Właściwie to już ostatnia prosta.

Grzegorz Bryk