Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Disharmony

Disharmony - Twitching Tongues

Disharmony

Wykonawca:

Twitching Tongues

Gatunek:

Hardcore

8 /10

Niewiele zespołów na współczesnej scenie hardcore potrafi tak mocno przyciągnąć uwagę jak Twitching Tongues.

Podopieczni Metal Blade z każdym kolejnym albumem odchodzą od stricte hardcore’owego pierwiastka na rzecz mikstury death i doom metalu spod znaku jednego z najlepszych zespołów globu, a mianowicie, Candlemass. Najnowsze dzieło, zatytułowane "Dishamorny" jest tego najlepszym dowodem.

Chciałbym jednak zaznaczyć, że jawne zrzynanie ze Szwedów, choć stanowi punkt wyjścia dla dokonań muzyków z LA w żaden sposób nie jest dla nich ujmą. Wręcz przeciwnie, dzięki charakterystycznym zagrywkom i niezwykle przejmującej atmosferze są w stanie budować klimat jakiego próżno szukać u innych hardcore’owych hord. Co więcej, panowie dość zgrabnie łączą elementy rock’n’rolla, death metalu i heavy metalowych zapędów (wokale, wokale!) przez co ich trzeci, maturalny album, to jedna z najlepszych pozycji wśród tegorocznych ekstremalnych wydawnictw.

Zagraniczne pisma punktują nie samą stylistyczną elastyczność kwintetu, co zgrabne inkorporowanie poszczególnych elementów na potrzeby odpowiednio dociążenia utworów albo nadania im przestrzeni. Co jak co, ale miejsca na oddech jest tu całkiem sporo i choć brzmienie, miejscami mocno toporne i bez selektywności mówi inaczej, w tym szaleństwie zdecydowanie jest metoda i wydaje mi się, że odrobina wyrachowanej kalkulacji. Panowie celowo nie grają "byle do przodu", co zresztą w przypadku tej kapeli rzadko ma miejsce, dbając o klimat numerów w średnich tempach. Owszem, pojawiają się perkusyjne kanonady, od czasu do czasu słyszymy quasi-breakdown, ale przede wszystkim liczy się tutaj metalowy walec idący w parze dobrą melodią.

To, czego zdecydowanie brakowało na "In Love There Is No Law", w przypadku "Disharmony" (a przede wszystkim utworu tytułowego) zostało wynagrodzone z nawiązką i fani zespołu, obojętnie czy uprzednio zakochani w Ringworm czy - z przeciwnego bieguna - w Saint Vitus, pokochają ten album w całej okazałości.

Grzegorz "Chain" Pindor