Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / W nieznane

W nieznane - Jacek Kuderski

W nieznane

Wykonawca:

Jacek Kuderski

Gatunek:

Rock

7 /10

Bez wątpienia żyjemy w świecie, gdzie "prawie" wszystko zostało już wynalezione.

Jedni silą się na oryginalność z marnym skutkiem, drudzy natomiast popisują się umiejętnościami taneczno-instrumentalno-wokalnymi we wszelkiej maści programach typu talent shows. Jest też trzecia grupa - bezpretensjonalnych. Tutaj można wpisać nazwisko pana Kuderskiego.

Jacek Kuderski - basista, wokalista wspierający, a także (obecnie) jeden z głównych kompozytorów grupy Myslovitz. Ponadto autor 2 solowych krążków - "Xperyment 2004-2007" oraz "Kolonia fabryczna". Z Jackiem łączą mnie dwie rzeczy - sympatia do niebanalnych dźwięków oraz data urodzenia (z wyjątkiem roku). Przypadek nr 1 rzutuje bezpośrednio na zawartość trzeciego solowego dzieła muzyka.

"Jest transowo, wesoło, psychodelicznie, ale przede wszystkim piosenkowo. Bowiem ładne, zgrabne melodie to coś co zawsze mnie interesowało i zawsze do tego dążyłem. Często chłopaki z Myslovitz mówią o mnie: "Jaca jest taki piosenkowy i beatlesowy". To prawda, zawsze taki byłem i nic w tej kwestii się nie zmieniło" - opisuje swój najnowszy longplay artysta.

Trudno nie zgodzić się z takim opisem, wszak 13 zawartych na "W nieznane" utworów ma charakter piosenkowy, choć nie w oczywistym tego słowa znaczeniu. Nie jest to bowiem muzyka rodem z komercyjnych list przebojów, a ambitne numery stworzone przez prawdziwych pasjonatów eklektycznego grania w postaci Jacka i nie tylko (gościnnie pojawiają się tutaj wokalista Łukasz Lańczyk i gitarzysta Roland Langer z zespołu Lorein, a także tekściarze - Daria Kuderska, Alina Dzieciątkowska, Marek "Dżałówa" Jałowiecki oraz Jan Pietka, z którym to, jeśli wierzyć relacjom samego zainteresowanego, nigdy nie spotkał się on osobiście).

Ciężko ukryć fakt, iż w wielu utworach wyczuwa się inspirację macierzystym bandem, a nawet twórczością jego byłego wokalisty. Czy to jednak źle? Moim zdaniem wprost przeciwnie, wszak bycie członkiem jednego z najważniejszych polskich zespołów alternatywnych XX i XXI wieku to ogromne wyróżnienie i wyzwanie zarazem.

Jacek nie sili się na bycie zbawcą polskiej sceny gitarowej, po prostu robi swoje. Gdyby każdy kierował się takim podejściem do muzyki, zapewne mielibyśmy mniej przerysowanych tworów, a więcej autentycznych artystów, którym zależy na tworzeniu rzeczy ponadczasowych.

Elvis Strzelecki