Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Reign of Darkness

Reign of Darkness - Circle II Circle

Reign of Darkness

Wykonawca:

Circle II Circle

Gatunek:

Heavy metal

3 /10

Nowy album Circle II Circle daleki jest od prawdziwych możliwości, które drzemią w muzykach tej amerykańskiej kapeli.

Dzieło zatytułowane "Reign of Darkness" to siódmy studyjny krążek zespołu z Tampy. Na materiał składa się w sumie jedenaście kompozycji, które zdradzają, że z kondycją Circle II Circle nie jest najlepiej. Weźmy pod uwagę choćby takie wynalazki, jak "It's All Over", "Sinister Love" czy "Somewhere", aby zorientować się, że w proces kompozycyjny kapeli wkradło się sporo chaosu, niezdarności i, co chyba najgorsze, prostoty. Muzycy formacji grają bez polotu i pomysłu. Nie są już zespołem, który kreował solidny heavy metal z silnymi wpływami progresji. Ich twórczość przesunęła się bowiem w okolice pompatycznych, czasem cukierkowatych numerów.

Słodki, a tu i ówdzie przesadnie podniosły ton nadają albumowi utwory "Over-Underture", "Ghost Of The Devil", "Deep Within", "Untold Dreams" i "Taken Away", czyli w sumie prawie połowa tracklisty nowego krążka. Amerykański zespół tymi bardzo melodyjnymi kompozycjami ma szansę pozyskać nowe grono fanów, sympatyków power n’ heavy metalu, tu i ówdzie mini opery. To będzie prawdopodobnie kierunek muzycznego rozwoju Circle II Circle na kolejne lata, co pewnie wprawi w osłupienie słuchaczy pamiętających takie albumy jak "Watching in Silence" albo "Delusions of Grandeur". Cóż, nikt nie powiedział, że kapela musi zawsze grać heavy n’ prog metal, ale jeśli już zabiera się za zmianę stylu, to powinna robić to na porządnym poziomie. Tymczasem kawałki z "Reign of Darkness" bardzo często brzmią po prostu niechlujnie.

Na plus trzeba jednak zapisać jedyny utwór łączący teraźniejszość z przeszłością Circle II Circle, czyli dynamiczny "Victim of The Night", a także zgrabną balladę "Solitary Rain", która pomimo "naznaczenia" nowym kierunkiem zainteresowań zespołu ma potencjał, aby zaintrygować słuchacza. To tutaj naprawdę przekonująco brzmi charyzmatyczny wokalista Zak Stevens, który w pozostałej części albumu miewa głównie upadki. Warto przy tym zauważyć, że frontman pozostaje dziś jedynym oryginalnym członkiem Circle II Circle. Być może więc częste zmiany w składzie doprowadziły do drastycznego załamania formy i nijakości, w jakiej dziś znajduje się ekipa z Tampy.  Ja ze swej strony pokazuję "Reign of Darkness" kartkę w kolorze czerwonym i mocno zastanowię się, czy podejść do kolejnego studyjnego dzieła Circle II Circle.

Konrad Sebastian Morawski