Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Kwestia czasu

Kwestia czasu - Coria

Kwestia czasu

Wykonawca:

Coria

Gatunek:

Rock

8 /10

Debiutancki album Corii "Teoria splątania" z 2014 roku okazał się artystycznym sukcesem.

Grupa przedstawiła na nim solidny materiał, oparty na ciekawych gitarowych riffach, solidnej sekcji rytmicznej i wpadającym w ucho wokalu. Radiowe kawałki, takie jak "Niepokój" i "Nie pozwól mi", stały się jedynie obowiązkowym tłem dla soczystych i charakternych kompozycji, z których najbardziej spodobały mi się "Defibrylacje" i otwierające album "Przebudzenie". Nieco ponad rok później muzycy prezentują swoje drugie muzyczne dziecko o imieniu "Kwestia czasu".

Krążek otwiera "Drugie dno", kawałek oparty na schemacie spokojna zwrotka - energiczny refren, który w tym przypadku jest żywcem wyjęty z "What I’ve Done" Linkin Park. Nie mam nic przeciwko inspiracjom, ale tutaj granica pomiędzy wpływem a plagiatem jest bardzo cienka. Ten chwilowy niesmak rehabilituje mi następny utwór "Bez powrotów" z fantastycznym i mięsistym gitarowym riffem oraz szybkim tempem wystukiwanym przez bębny. Dodatkowym atutem piosenki są chórki, które dodają jej smaczku, a przy okazji idealnie posłużą do interakcji z publiką w czasie koncertów. Kolejna kompozycja, "Co dziś będzie?" cechuje się interesującymi rozwiązaniami gitarowymi (zabawa z deleyem, reverbem i solidnym przesterem) oraz dublowaniem wokalu Tomka Mrozka w refrenie przy grze oktawami. Część pierwszą albumu zamyka kapitalny "Another Human Breakin’", jeden z dwóch kawałków napisanych w języku angielskim, który ma w sobie klimat Gunsów z "Appetite for Destruction". Moim skromnym zdaniem to najlepszy utwór na płycie i murowany kandydat na singla.

W dalszej części otrzymujemy kontynuację tego, co już usłyszeliśmy. "Bez znaczenia" posiada bardzo melodyjny refren a w warstwie instrumentalnej przypomina mniej popowe oblicze Nickelbacka. Kompozycja tytułowa to kolejna solidna dawka hard rocka, zbudowana według modelu spokój - czad. Naprawdę wpada w ucho. Album zamyka drugi anglojęzyczny utwór "Rock 'n’ Roll Love" z riffem w stylu odrobinę mniej nabuzowanego i gniewnego Bullet For My Valentine. Bębny też robią swoje i zespalają wszystko w bardzo apetyczną całość.

Na płycie nie zabrakło lekkich piosenek. Ich tytuły to "Z całych sił" oraz "Sen bez snów". Fanom popowo - rockowych brzmień na pewno przypadną do gustu, jednak na tle całej reszty materiału wyglądają bardzo wątle i miałko. Jednak znam realia rynku i wiem, że żadna komercyjna stacja nie zaprezentuje w swojej ramówce czegoś takiego jak np. "Another Human Breakin’", więc zabiegu tego nie piętnuję.

Mój redakcyjny kolega recenzję pierwszego wydawnictwa grupy zakończył następująco: "Dobry debiut, zaś czas pokaże, w jakim kierunku Coria podąży w kolejnych latach swojej działalności". Po przesłuchaniu drugiej płyty zespołu stwierdzam - ich nawigacja GPS obrała odpowiednią trasę.

Kuba Koziołkiewicz