Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / The Earth is The Sky

The Earth is The Sky - The Moth Gatherer

The Earth is The Sky

Wykonawca:

The Moth Gatherer

Gatunek:

Post-metal

8 /10

Postmetalowi Szwedzi z The Moth Gatherer powrócili z drugim albumem, lepszym od debiutanckiego.

Wytwórnia (czyli ponownie rodzima Agonia Records) zapowiadała album bardziej dojrzały i urozmaicony, i rzeczywiście coś w tym jest. Wprawdzie The Moth Gatherer zdecydowanie nie wymyśla na nowo postmetalowego prochu i wciąż porusza się w całkiem bezpiecznych gatunkowych ramach, ale trzeba przyznać, że Szwedom lepiej niż na "A Bright Celestial Light" udało się stworzyć bardzo spójny obraz, w pełni wykorzystując puzzle barw i emocji, które mieli do dyspozycji. W dobrym odbiorze krążka nie przeszkadza nawet fakt, że kapela wciąż lubi oglądać się na nestorów stylistyki, a niektóre wpływy, choćby rodaków z Cult of Luna są aż nadto słyszalne (np. w "Attacus Atlas").

Choć łatka 'post' pasuje do The Moth Gatherer jak ulał, zespół nie brnie w wyświechtane schematy w rodzaju 'spokój - emocje narastają - erupcja - wyciszenie'. Ta nudna do bólu recepta na postowanie przejadła się już lata temu, ale trio ze Sztokholmu na szczęście nie sięga po przeterminowane produkty. Uwagę zwraca przede wszystkim bardzo wysoka przestrzenność "The Earth is The Sky", swoista "ażurowa" konstrukcja płyty, podkreślona dodatkowo znakomitą produkcją, która sprawia, że materiał brzmi intrygująco, świeżo i zwiewnie. I to nawet dla umiarkowanego konesera post metalu. Owa lekkość została przy tym osiągnięta bez śladu pitolenia i, co jeszcze ważniejsze, bez rezygnacji z mocniejszego przyłożenia, za to z bardzo umiejętnym użyciem elektroniki. Jest więc atmosferycznie, ale nie lightowo. Brawo.

Choć otwierający album, zgrabnie rozgrywany post metalowymi kartami i żonglujący nastrojami "Pale Explosion" (przez chwilę przynoszący ze sobą nawet dalekie echo Kylesa) to The Moth Gatherer w pigułce, reszta płyty nie jest wcale taka oczywista. Nawet jeśli ojcem chrzestnym "Attacus Atlas" jest Cult of Luna, powplatana weń elektronika nadaje mu innego, hipnotycznego wymiaru. Więcej wyciszenia przynoszą kolejne, tym razem instrumentalne kawałki - najbardziej postrockowy "Probing The Descent of Man" oraz kontemplacyjny, ilustracyjny "Dyatlov Pass", w którym główną rolę odgrywa elektronika. Powrót do mocniejszego grania przynosi "The Black Antlers", a całość odpowiednio wieńczy "In Awe Before The Rapture", w którym podkład muzyczny zestawiony z recytacją tekstu przypomina mi podobne zabiegi stosowane na debiutanckiej płycie przez Corrections House.

"The Earth is The Sky" jest spójny i przemyślany, a przy tym na tyle zróżnicowany, że zespół nie przynudza w żadnym momencie i skutecznie unika monotonii. Dotyczy to nawet linii wokalnych, urozmaiconych również dzięki udziałowi gości - frontmanów Kongh, Code, Terra Tenebrosa i Monolord. Debiut jeszcze tego nie zapowiadał, ale na "The Earth is The Sky" The Moth Gatherer udowodnił, że jest liczącym się graczem na postmetalowej scenie. Dobra robota.

Szymon Kubicki