Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Outsiders

Outsiders - Jesse Malin

Outsiders

Wykonawca:

Jesse Malin

Gatunek:

Rock

9 /10

Amerykański rynek muzyczny jest na tyle pojemny, że znajdzie się na nim miejsce nie tylko dla międzynarodowych gwiazd, generujących miliony dolarów zysku, ale też dla mniej znanych artystów, którzy od kilkudziesięciu lat robią swoje i nie oglądają się za siebie. Jeden z nich wydał niedawno nowy album.

Jesse Malin - bo o nim mowa - powrócił w październiku 2015 roku z jedenastą solową płytą zatytułowaną "Outsiders". Wokalista, mający w swoim CV występy z punk rockową grupą Heart Attack oraz współpracę z Brucem Springsteenem, oferuje słuchaczowi przeróżne wariacje, których elementem wspólnym jest lekka odmiana rocka.

Album otwiera kompozycja tytułowa z ciekawą partią gitary i ogólnym klimatem przywodzącym na myśl kawałek "Desire" U2. Swoje robią też klawisze, dodające piosence odrobiny bluesa. "San Francisco" to spokojna balladka oparta na prostym biciu bębnów, niewymuszonej partii gitary i ozdabiającymi całość smyczkami. W "Here’s The Situation" Jesse powraca do swoich korzeni, czyli punk rocka. Może nie ma tu tak wiele gniewu i wściekłości jak dawnej, ale jest szybkie tempo, prosta zagrywka na gitarze i niedopieszczona produkcja, czyli podstawowe wyznaczniki gatunku. To najbardziej wyróżniająca się kompozycja na tym wydawnictwie. Kolejne dwa utwory "Society Sally" i "Edward Hopper" to znów spokojne i lekkie granie, które na pewno spodobałoby się fanom np. Jamesa Morrisona czy Daniela Powtera.

"Whitestone City Limits" to swoisty ukłon w stronę rock and rolla spod znaku Elvisa Presleya i Billa Haleya. Następnie słyszymy kolejną balladę "Stay Free" zagraną na gitarze akustycznej. W dalszej części utworu pojawia się też pianino, które jednak nie przysłania minimalizmu piosenki. Reszta "Outsiders" to kontynuacja tego, co już usłyszeliśmy. Gdy album się skończył, z wielką przyjemnością włączyłem go jeszcze raz. Proces ten powtórzyłem kilkukrotnie.

"Outsiders" to wydawnictwo, które posiada wszelkie cechy, by stać się bestsellerem - wpadające w ucho melodie zawarte w niebanalnych piosenkach, bardzo fajny i przyjemny w odbiorze wokal autora płyty i, może poza punkowym "Here’s The Situation", zawodowe podejście do procesu produkcji. Brakuje tylko jednego czynnika - komercyjnego charakteru. I tu jest pies pogrzebany. W świecie faworyzującym muzykę pop, która z roku na rok obniża swoje loty, takie krążki nie mają racji bytu. Za dużo tu prawdziwości i dźwięków płynących prosto z serca, a nie z biura zarządu wytwórni. Największe rozgłośnie radiowe z automatu umieszczą ten album w szafce z napisem "outsiders". Trudno, to ich strata. Daję wysoką notę, bo płyta naprawdę jest jej warta.

Kuba Koziołkiewicz