Kup Magazyn Gitarzysta

My Way - Rage

My Way

Wykonawca:

Rage

Gatunek:

Heavy metal

7 /10

Podobno marzenia się spełniają, i myślę, że najlepszym tego dowodem jest obecny skład Rage.

Po dość nieoczekiwanym odejściu Victora Smolskiego i perkusisty André Hilgersa, szeregi grupy zasiliła dwójka niezwykle oddanych fanów, a następnie przyjaciół i pracowników Peavy’ego Wagnera. Rzeczony duet to Marcos Rodriguez i Vassilios Maniatopoulos, znani dotychczas z działalności w roli technicznych oryginalnego składu Rage z lat 1988 - 1993, który po dziś dzień gra koncerty jako Refuge. Dość jednak historii i opiewania zalet sytuacji, w których "sen się spełnił". Co zatem słychać u Rage?

Sporo, i mimo iż "My Way" zawiera raptem jeden nowy utwór w dwóch wersjach językowych (angielskiej i hiszpańskiej), ten szybki i mocno thrashowy numer zwiastuje bardzo przyzwoity duży album. Nowe twarze w obozie niemieckiego giganta heavy/power na razie wypełniają luki po swoich poprzednikach, ale słychać, że przynajmniej siedzący za zestawem "Lucky" ma ciągoty do tego, aby zespół zboczył w stronę znacznie ostrzejszego grania. O ile sam singiel jeszcze nie ujawnia drzemiącego w nowym Rage pazura, tak dodatkowe utwory, w postaci ponownie nagranych szlagierów sprzed lat - "Black in Mind" oraz "Sent By The Devil" ukazują zupełnie nowe oblicze formacji, które w nowoczesnej oprawie brzmieniowej, w dodatku z zastrzykiem świeżej krwi, nawet z klasyków potrafi zrobić coś odświeżającego.

Niestety zasadniczą wadą tej EP, jest fakt, że to tylko przedsmak i pokazówka dla fanów, aby nie tracili zainteresowania zespołem. Utwór "My Way" być może nie stanie się kolejnym przebojem, ale na tle ostatnich dokonań Rage (bez Lingua Mortis Orchestra) jawi się jako dobry prognostyk na przyszłość. Liczę na to, że zapowiadany na wiosnę tego roku dwudziesty drugi album kapeli przyniesie dawkę hitów z prawdziwego zdarzenia i kolejnych refrenów, od których ciężko będzie się uwolnić. "My Way" z głównym tematem i charakterystycznym zaciąganiem Wagnera nosi znamiona czegoś dużego i oby w niedalekiej przyszłości tak właśnie było.

Grzegorz "Chain" Pindor