Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Rulebreaker

Rulebreaker - Primal Fear

Rulebreaker

Wykonawca:

Primal Fear

Gatunek:

Heavy metal

9 /10

Ralf Scheepers wrzeszczący na nowym albumie Primal Fear: "In metal we trust! For metal we live!" to niczym Juliusz Cezar po przekroczeniu Rubikonu albo Jarosław Kaczyński po wygranych wyborach w Polsce. Totalne zniszczenie!

Stężenie klasycznych dla heavy metalu patentów na krążku zatytułowanym "Rulebreaker" przekroczyło wszelkie dozwolone limity. Jedenasty studyjny album Primal Fear to jeden z najmocniejszych materiałów w dorobku kapeli, a zarazem skuteczne podtrzymywanie ideałów tego sztandarowego gatunku na gruncie ciężkich brzmień. O sile "Rulebreaker" świadczą przede wszystkim klasyczne w swej formie heavymetalowe strzały, czyli utwory drapieżne, szybkie, ogniste, oparte na klasycznych gitarowych riffach i galopującej perkusji, na ogół zwieńczone klasycznymi solówkami gitarowymi i nieznające granic oraz limitów hymny ("Angel Of Mercy", "The End Is Near", "Bullets & Tears", tytułowy "Rulebreaker", "In Metal We Trust", "At War With The World", brudny "Constant Heart" czy "Raving Mad"). To nic innego tylko rasowy heavy metal. Kwintesencja gatunku, tak na instrumentach, jak i w słowach.

Ralf Scheepers co chwilę, z dziką satysfakcją prowokuje i mnoży pytania adekwatne do standardów gatunku. Charyzmatyczny, soczyście brzmiący wokalista stawia przed słuchaczami dylematy w stylu "Czy chcesz umrzeć?" albo "Dlaczego nie chcesz mnie usłyszeć?!", opowiada im o trwaniu w zasadach i o łamaniu zasad, staje na czele metalowej rebelii, jest jej aniołem miłosierdzia, a zarazem mrocznym orłem metalowego przeznaczenia, wreszcie też podnosi pięść, daje sygnał do ataku, sam atakuje, gryzie, warczy, zadaje cios. Wszystko w objęciu płonących niebios, na niebezpiecznej autostradzie, w otoczeniu smoły, łańcuchów i zdartego od szybkości bieżnika na kołach heavymetalowego powozu głoszącego o obecnej kondycji Primal Fear. Kondycji, która nie pozostawia wątpliwości, kto rządzi heavy metalem w Niemczech i nie tylko.

W każdym razie, oprócz wcześniej wspominanych hymnów, muzycy formacji przygotowali też na albumie pewną grupę niestandardowych urozmaiceń. Oczywiście nie zabrakło klasycznej ballady ("The Sky is Burning"), ale w podniosły nastrój wprowadza przede wszystkim kompozycja "We Walk Without Fear", której wstęp i zakończenie opierają się na elektronicznych wstawkach, a sam numer charakteryzuje się nietypowym klimatem po części zagarniętym przez balladę, po części przez mroczny etos osiągnięty dzięki obecności intrygujących chórów. Całość - co nie powinno dziwić najbardziej zagorzałych zwolenników kapeli - przekracza dziesięć minut i wpisuje się przez to w wymiar progresywnego heavy metalu oraz z miejsca staje się jednym z najbardziej rozbudowanych, a zarazem wciągających utworów Primal Fear. Kapeli zdarzyło się też raz czy dwa zwolnić, aby skuteczniej wyeksponować drzemiący w niej ciężar, co dość dobrze odzwierciedla numer "The Devil In Me", będący zresztą jednym z licznych popisów wokalnych Scheepersa.

Oprócz świetnego frontmana koniecznym wydaje się także wspomnienie instrumentalistów. Szczególne słowa uznania powinni zebrać gitarzyści Tom Naumann, Alex Beyrodt i Magnus Karlsson, którzy sprawili, że "Rulebreaker" to album instrumentalnie oparty przede wszystkim na jadowitych gitarach. Muzycy przedstawili przekrojowo różne techniki - całość do wyboru, z odpowiednim zadziorem, brudem, soczystością albo pozbawioną reguł improwizacją. Seria popisów gitarzystów, duża liczba zagranych solówek i wniesionych riffów powinna zadziałać inspirująco na wszystkich adeptów tego instrumentu. Niemniej perkusista Francesco Jovino i basista Mat Sinner nie pozostali daleko z tyłu, a najmocniejszą stroną dzieła wydaje się doskonałe zgranie tego przecież dziś międzynarodowego zespołu. Muzycy Primal Fear wierzą w heavy metal, a miarą szczerości ich intencji jest powalająca jakość ich jedenastego albumu studyjnego. Krzyczę więc za Ralfem Scheepersem: "In metal we trust! For metal we live!".

Konrad Sebastian Morawski

Ps. Wersja rozszerzona "Rulebreaker" zawiera dwa dodatkowe utwory, wpisujące się w wysoką jakość albumu, a także DVD z teledyskami i innymi dodatkami. Niemniej największą uwagę zwraca opakowanie tej edycji, które jest jednym z najbardziej epickich wydań albumu, z jakim miałem dotąd do czynienia. Moc!