Kup Magazyn Gitarzysta

:KTONIK: - Votum

:KTONIK:

Wykonawca:

Votum

9 /10

Mierząc się z nowym albumem Votum trzeba zejść pod ziemię, oddać się w objęcia mroku i nade wszystko zapomnieć o tym eterycznym art rockowym zespole, który niegdyś stworzył "Metafiction" czy "Harvest Moon".

Votum się zmienia. Nie tylko jeśli chodzi o skład kapeli, ale też o muzyczną filozofię. Bartosz Sobieraj, Zbigniew Szatkowski, Bartosz Turkowski, Adam Kaczmarek, Piotr Lniany i Adam Łukaszek, którzy tworzą dziś grupę, zarejestrowali album dalece różniący się od dotychczasowych nagrań zespołu. ":KTONIK:" to dzieło wypełnione dużą ilością mroku, pełne przystrojonych tajemniczą aurą przestrzeni, wiedzione niemalże kapłańskim wokalem, a wreszcie też rozdzierane seriami ostrych gitar i perkusji. Trudno wyrokować, czy Votum to dziś zespół prog metalowy, czy art rockowy - to nie ma znaczenia, ponieważ hipnotyczność muzyki stworzonej przez grupę w istocie o definicję wcale się nie ubiega.

Materiał składa się z dziewięciu kompozycji, które tworzą spójną, choć niepozbawioną osobliwości całość. Sekcja instrumentalna nie stroni od rockowego łojenia, ale często odbywa się to na zasadzie kontrastu, intencjonalnego wiercenia dziur w świadomości słuchaczy poddających się hipnozie w następstwie doświadczonego kolażu dziwnych dźwięków, melodii i niestandardowych zagrywek. Okazuje się bowiem, że ":KTONIK:" oferuje niesamowity, zapadający głęboko w pamięć klimat, rzecz do nieco demonicznej kontemplacji albo soundtrack do balansującej na krawędziach szaleństwa psychiki. Trudno przy tym dokonywać rozróżnień poszczególnych utworów, bo dopiero jako całość okazują się one skutecznym zastrzykiem melancholii zaaplikowanym bez znieczulenia do układu nerwowego słuchaczy. To materiał od początku do końca przemyślany, przestrzenny i wymagający odpowiedniego skupienia, czasami wręcz drapieżny ("Satellite", "Greed", "Simulacra"), czasami podniosły na swój mroczny sposób ("Blackened Tree", "Horizontal") albo około-depresyjny ("Spiral", "Last Word".), tudzież łączący różne formy ekspresji kapeli ("Prometheus", "Vertical"), ale w każdym przypadku osadzony w charakterystycznym klimacie czyniącym z nowego albumu Votum wyjątkowe dzieło.

Spod szyldu warszawskiej kapeli, jak nigdy dotąd, wyszło też sporo "smaczków". Niektóre partie instrumentalne wgniatają w fotel, wśród nich najbardziej reprezentatywnym przykładem jest niesamowita gitara w kompozycji "Prometheus" albo serwowane z dziwną regularnością na przestrzeni albumu autonomiczne partie klawiszowe. Pewnego rodzaju kokieterii z dźwiękiem (...może eksperyment byłby lepszym słowem?) znalazło się zresztą na krążku znacznie więcej. To jednak trzeba odkryć samemu. Trudno też odmówić zasług w rozwoju tożsamości Votum poprzedniemu wokaliście kapeli, Maciejowi Kosińskiemu, ale wokal Bartosza Sobieraja to zupełnie inny poziom techniki, warsztatu i emocji. Muzykowi wystarczył ten jeden album, aby z miejsca stać się wielką nadzieją polskiej progresji. To kapitalny głos i zdaje się, że też niebanalna osobowość. Warto równocześnie wspomnieć, że poruszając się pomiędzy kolejnymi partiami instrumentów i melodii na nowym krążku Votum, nie sposób nie zwrócić uwagi na brzmienie dzieła. To kolejny symbol zmian, które nastąpiły w zespole. Jakość utworów zarejestrowanych na ":KTONIK:" wypada bowiem bardzo przekonująco. Z nagrań kapeli odparowała szorstkość, którą dało się usłyszeć na debiutanckim albumie "Time Must Have a Stop", a fragmentami też na dwóch poprzednich płytach. Tak oto dziś Votum brzmi profesjonalnie.

Muszę więc z dużą satysfakcją stwierdzić, że całość ma w sobie coś niezwykłego. Zmiany, które nastąpiły w Votum okazały się pomyślne. Kapela zeszła do podziemia okrywając się mrokiem, aby zarazem stworzyć swoją nową tożsamość. ":KTONIK:" jest symbolem owych zmian. To fascynujący materiał, wypełniony absolutnie intrygującym klimatem, świadczący o świetnych predyspozycjach wokalno-instrumentalnych muzyków, a także sygnalizujący nową (...i tak bardzo potrzebną) jakość na polskiej scenie ambitnej muzyki. Moim zdaniem ":KTONIK:" to symbol odwagi, wytrwałości i mistrzostwa.

Konrad Sebastian Morawski